Talizman liczony na kilometry

To trochę specyficzna sytuacja: zagrać dwa mecze w jednej kolejce – zastanawiał się głośno niemal o północy z piątku na sobotę Mateusz Kowalczyk.

Ramię w ramię po wygraną i „fun” dla kibiców? Rafał Górak i Emil Siewiorek. Fot. GKS Katowice

GKS KATOWICE

GieKSiarze właśnie skończyli mecz w Częstochowie. Już w poniedziałek, 70 godzin od gwizdka Damiana Kosa kończącego potyczkę z Rakowem, usłyszą zaś gwizdek Marcina Kochanka, rozpoczynający zaległe spotkanie z 3. serii gier z Wieczystą. - To specyficzne doświadczenie: grać dwa mecze w jednej kolejce. Czasu na regenerację jest bardzo niewiele, ale zwycięstwo w Częstochowie nam pomoże mentalnie. W dobrych humorach po prostu podejdziemy do spotkania z Krakowianami – nie krył uśmiechnięty od ucha do ucha „Kowal”.

Dobra drużyna, mocne nazwiska

Trener GieKSy już w piątkowy późny wieczór skupiał się głównie na aspektach taktycznych. Wieczysta parę godzin wcześniej bezdyskusyjnie ograła płocką Wisłę. - Rozpoczęli trzema środkowymi obrońcami – Rafał Górak „w pigułce” analizował najbliższego przeciwnika. - To dla nas wskazówka, by być dobrze ustawionym taktycznie; tym bardziej, że mają wielką jakość indywidualną zawodników. To po prostu dobra drużyna o mocnych nazwiskach – dodawał szkoleniowiec Katowiczan, który już w czwartek, a więc jeszcze przed rozpoczęciem maratonu meczowego zapowiadał, że między piątkiem a poniedziałkiem sztab będzie mieć parę nieprzespanych nocy.

Dawid na wysokościach

Ale oczywiście sama wygrana daje wiele energii do pracy. Doskonale obrazuje to choćby parę kadrów filmowych z szatni GKS-u w Częstochowie: ot, choćby Dawid Szwarga (który przecież pod Jasną Górą odnosił największe sukcesy i debiutował jako samodzielny trener w ekstraklasie) z wysokości skrzyni ze sprzętem inicjujący okrzyk „Kto wygrał mecz!”. Widok zupełnie niepasujący do obrazu tego szkoleniowca funkcjonującego w przestrzeni kibicowskiej i medialnej. - Dawid to świetny trener i świetny facet. Fakt, że graliśmy przeciwko jego byłej drużynie, nie miał jednak znaczenia w podziale obowiązków. Ja mam swoje zasady, każdy w sztabie wie, co ma robić, a zadania Dawida przed meczem z Rakowem były takie same jak te, które wykonuje przed starciem z Krakowianami.

Wiceprezydent pod siatką

Mecz z Wieczystą – dla GKS-u pierwszy w historii (na jakimkolwiek szczeblu) o punkty – będzie szczególny. Na wypełnionej zapewne (no bo jak tu nie docenić zwycięskiego zespołu!) po brzegi Nowej Bukowej zaprezentowani bowiem zostaną – tuż przed startem sezonu ligowego – siatkarze GieKSy, wracający do elity po rocznej banicji. I zaczynają z najwyższego możliwego pułapu: w piątek o 17.30 pod tym samym adresem (bo przecież Arena Katowice to także nowoczesna hala) zmierzą się z finalistą Ligi Mistrzów i obrońcą tytułu, Wartą Zawiercie (bilety na to spotkanie już wyprzedano!). - Wiele razy wspieraliśmy siatkarzy w zeszłym sezonie. Cieszy, że wszystkie GieKSiarskie sekcje znów są w gronie najlepszych – Rafał Górak nie kryje, że pewnie i teraz zdarzy mu się czasami zaglądnąć „pod siatkę”.

W jego przypadku to zresztą nic wyjątkowego: jego obecna małżonka przez wiele lat (za czasów juniorskich) uprawiała tę dyscyplinę. - W drużynie IV LO w Bytomiu. Była atakującą. Ostatecznie jednak zrezygnowała, gdy – po powołaniu do kadry Śląska – usłyszała, że brakuje jej nieco wzrostu, by na dobre zaistnieć w siatkówce seniorskiej – opowiedział nam ostatnio o sportowych pasjach obecnej wiceprezydent Bytomia szkoleniowiec GieKSy. - Tak czy siak jednak za odbijanie z nią piłki się nie biorę; nie ten poziom – dodawał ze śmiechem.

Pożyczka od kolegi po fachu

Emil Siewiorek, trener siatkarzy, po awansie Katowiczan do elity może stanąć ramię w ramię z Górakiem, jako szkoleniowiec ekstraklasowy. Natomiast przyznaje, że zastanawia się, czy od swego „kolegi po fachu” (tyle że innej dyscypliny) nie zaczerpnąć inspiracji w konkretnej dziedzinie. - Jeśli nieustanne przemierzanie przeze mnie kilometrów przy linii bocznej w trakcie meczu miałoby przynieść szczęście i pomóc chłopakom w zdobywaniu punktów, to chętnie z tego „talizmanu” Rafała skorzystam – podkreślał żartobliwie, przyznając zarazem, że dość często na trybunach piłkarskiej Nowej Bukowej zasiada.

Cel między wierszami

Swoją drogą siatkarze GieKSy nad piłkarzami mają jedną przewagę: gra w Tauron Lidze oznacza przecież, że przynajmniej dwa razy w sezonie przyjdzie im zmierzyć się z finalistą Ligi Mistrzów. Futboliści o takiej konfrontacji mogą na razie tylko pomarzyć. - I chyba nam to w najbliższej przyszłości nie „grozi”, choć poziom ekstraklasy wciąż rośnie. Natomiast w Lidze Europy też można napotkać wielkie firmy... - przypominał z dyskretnym uśmiechem Rafał Górak. Czy to wskazówka celów, o których po cichu w Katowicach się rozmawia?

Dariusz Leśnikowski

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się