Tęsknota za pełną pulą

Za moment miną dwa miesiące od ostatniego zwycięstwa drugoligowca z Cygańskiego Lasu.

Kacper Kareta (z prawej) uważa, że Bielszczanom potrzeba większej zadziorności. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

REKORD BIELSKO-BIAŁA

Czego brakuje? - To jest dobre pytanie - mówi kapitan Konrad Kareta, a na horyzoncie widać mecz z niewygodną Chojniczanką, z którą Biało-zieloni dotychczas tylko przegrywali.

Rywale bardziej chcieli

W minionej kolejce wydawało się, że przełamią impas. Do przerwy prowadzili dwoma golami po trafieniach Daniela Świderskiego. Kolejny raz okazało się jednak, że 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik, a po przerwie goście byli tylko tłem dla rozpędzonego Hutnika Kraków, który w niespełna kwadrans wyszedł na prowadzenie i miał świetne okazje na kolejne bramki.

- Hutnik w drugiej połowie trochę bardziej chciał. Poszedł va banque, bo nie miał nic do stracenia, a my mieliśmy problem, by się mu przeciwstawić. Zagraliśmy na przetrwanie, ale gdybyśmy się dłużej utrzymali przy piłce, skontrowali raz czy drugi, to byśmy go wybili z rytmu - uważa Kareta, który skorzystał z zawieszenia Tomasza Boczka i wrócił do wyjściowego składu. Choć doświadczony obrońca odpokutował już karę, to w ostatniej kolejce Kareta pozostał w wyjściowym składzie i tworzył duet stoperów z Boczkiem, a na ławce dość niespodziewanie usiadł Jan Sobociński.

Problem z organizacją

Zdaniem obrońcy, w drugiej połowie meczu z Hutnikiem brakowało pomysłu na grę. - Co wybiliśmy, to do nas wracało i przez to nasza obrona wyglądała rozpaczliwie. Zadecydowały błędy indywidualne, które nie przystoją na tym poziomie, bo przy pierwszym golu nie pokryliśmy przeciwnika w „szesnastce”. Drugi to przegrana przebitka na połowie rywala i rajd przez pół boiska zakończony trafieniem, a trzecią straconą bramkę zapoczątkował błąd i strata przy wyprowadzeniu piłki, po którym gospodarze szybko zagrali piłkę za plecy i znów pozostawiony bez opieki w polu karnym rywal posłał ją do siatki... Traciliśmy gole, jak byliśmy przy piłce, popełnialiśmy błąd i potem mieliśmy problem z organizacją gry pod własną bramką - uważa doświadczony zawodnik.

Niełatwa diagnoza

Ostatnią wygraną zespół z Cygańskiego Lasu świętował w połowie września, gdy pokonał Świt Szczecin. Potem nastąpiła przerwa na kadrę i od tego czasu nie może nawiązać formą do początku rundy jesiennej. W pięciu kolejnych spotkaniach wywalczył tylko 2 punkty. W obu zremisowanych meczach musiał gonić wynik, by podzielić się punktami z Sandecją Nowy Sącz i Resovią. Słabsza forma skutkowała tym, że z miejsca oznaczającego grę w barażach o awans osunął się do strefy oznaczającej grę w barażach o utrzymanie. Czego w ostatnich kolejkach brakuje drużynie, by nawiązań do pierwszej części rundy? - To jest dobre pytanie, ale postawienie zerojedynkowej diagnozy wcale nie jest łatwe - rozkłada ręce Konrad Kareta.

Potrzeba zadziorności

W ostatnim meczu z Hutnikiem trener Piotr Tworek ewidentnie szukał impulsu i oprócz wspomnianego Boczka oraz Świderskiego, od pierwszej minuty zagrał też Gabriel Kasprowicz, który tydzień wcześniej w meczu z Resovią wszedł po przerwie i chwilę później doprowadził do wyrównania. Kareta mówi o słabszej formie poszczególnych piłkarzy.... - Tracimy gole po błędach, a jakbyśmy byli w takiej formie indywidualnej jak na początku sezonu, to z Pruszkowa wrócilibyśmy z punktami - przekonuje 31-latek. - Mecz z Sandecją przegrywaliśmy, ale też odrobiliśmy startę i w drugiej połowie byliśmy bliżsi wygrania - dodaje i mówi, że 2 liga jest mocno wyrównania. - Drużyny, które robią punkty, często „przepychają” mecze. Nam tej zadziorności czasem brakuje i spotkania, które są na styku, przegrywamy albo nie jesteśmy w stanie wygrać - uważa bielski defensor i zwraca uwagę na problem z kreowaniem okazji. Rekord w tym sezonie zdobył 19 bramek; mniej zdobyło tylko pięć zespołów. - Kuleje gra z piłką, rozgrywanie i stwarzanie sytuacji. Przez słabszą indywidualnie formę mamy problem z kulturą gry. Myślę, że słabszy okres niektórych zawodników rzutuje na wyniki całego zespołu - konkluduje kapitan Rekordu.

W samo południe

O optymizm trudno również, gdy patrzy się w terminarz. W niedzielę o 12.00 Rekord podejmie Chojniczankę, która ewidentnie mu nie leży. Obie ekipy mierzyły się czterokrotnie i za każdym razem górą była ekipa z Chojnic; podobnie było w Pucharze Polski. Równie fatalnie wygląda bilans bramkowy - w pięciu meczach bBiało-zieloni zdobyli zaledwie jednego gola, tracąc aż 12! Pozytywów doszukiwać można się za to w powrocie do treningów Mateusza Brody.

(gru)


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się