To jest bardzo słabe

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Żyjemy powołaniami do kadry i słusznie, bo to zawsze wydarzenie. Selekcjoner Jan Urban daje szansę nowym graczom, jak Oskarowi Kubiakowi, Bartoszowi Mazurkowi, grającemu w Bundeslidze Łukaszowi Porębie. Jest też Adrian Benedyczak, który miał być już we wrześniu, ale z powodu pechowej kontuzji nie przyjechał. Reprezentacją będziemy jednak żyć bardziej w kolejnym tygodniu, kiedy piłkarze przyjadą na zgrupowanie, a drużyna będzie się przygotowywała najpierw do spotkania z Rumunią w Bukareszcie, a zaraz potem do starcia ze Szwecją we Wrocławiu.

Jeszcze trzeba wrócić do tego, co było w ostatnich dniach, czyli do europejskich pucharów. Niestety, zgodnie z oczekiwaniami dwa nasze „eksportowe” zespoły czyli Lech i Jagiellonia przegrały swoje wyjazdowe gry. Mistrz Polski szoruje po dnie w fazie ligowej Europa League, będąc z jednym punktem i z fatalnym bramkowym bilansem na przedostatnim 35. miejscu. To wstyd dla drużyny, która wygrywała ligę w dwóch ostatnich latach, ma niby silną kadrę i wielki budżet. Jaga? Pogrążona w kryzysie. Miejsce 29. w fazie ligowej LE, a trzy punkty zdobyła z niepasującym do towarzystwa Araratem-Armenia. Z zespołu, który wiosną 2024 roku grał w ćwierćfinale Ligi Konferencji, niewiele zostało. W tym sezonie na 21 meczów na wszystkich frontach zanotował aż 9 porażek!

Ale w sumie nawet nie o tym chcę pisać… Wszyscy są pod wrażeniem tego, co zrobił debiutant w Lidze Mistrzów w tym sezonie, czyli Como, które w wyjazdowej grze rozbiło Lens aż 9:1. Szokujący wynik drużyny prowadzonej przez piłkarskiego mistrza świata i Europy Cesca Fabregasa. W sumie to nawet nie wynik zwrócił aż tak moją uwagę, co skład włoskiej ekipy, gdzie w wyjściowej jedenastce nie było… ani jednego włoskiego piłkarza! To powinien być większy szok dla wszystkich niż wynik.

Ale z drugiej strony, czy ktoś na to w obecnych czasach w ogóle patrzy, a w szczególności w Italii? W 2023 roku tamtejszą Primaverę, czyli mistrzostwo Włoch juniorów, wygrało Lecce. Zespół z Apulii zasłynął z tego, że w jego składzie nie było… Włochów! Sami młodzi zagraniczni zawodnicy. Oglądałem fragmenty spotkania Iranek z Włoszkami w futsalu na toczących się właśnie w Dakarze Igrzyskach Młodzieży, gdzie zawodniczki w sportowym hidżabie, czyli z okryciem głowy i nóg, pokonały rywala z Półwyspu Apenińskiego 3:1. Włosi – nieobecni na piłkarskich mistrzostwach świata – sami sobie gotują ten los, a my niestety idziemy ich śladem…

Tak spoglądam na składy Jagiellonii i Lecha z ich przegranych meczów w Sofii i Lizbonie. W wyjściowym zestawieniu Białostoczan trzech Polaków, w ekipie Kolejorza lepiej, bo pięciu, ale i tak i w jednym, i w drugim wypadku o wszystkim decydują obcokrajowcy, których w lidze coraz więcej. W powołanej właśnie kadrze narodowej, i owszem, jest kilku graczy z ekstraklasy, z trójką bramkarzy, którzy w bieżącym sezonie wpuścili już grubo ponad pół setki goli, ale wybór selekcjonera – co tu dużo mówić – jest ograniczony.

Żeby nie było tak smętnie komentarzowo na weekend, wielkie brawa należą się – nawiązując jeszcze do pucharowego grania w minionym tygodniu – innemu z beniaminków rozgrywek Champions League, czyli Vikingowi Stavanger. Swoje pierwsze zwycięstwo w fazie ligowej z azerskim Sabah 4:1 osiągnął z dziesięcioma Norwegami w wyjściowym zestawieniu i - jak dla mnie - tak to powinno wyglądać. Chwała za takie budowanie drużyn. A gdzie jest teraz Norwegia, a gdzie Polska czy Włochy - przynajmniej w tym reprezentacyjnym wydaniu - to dobrze widzimy.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się