Trener pogania Hurkacza

Polak znów błyszczy w Szanghaju i we wtorek zagra o ćwierćfinał, ale Gilles Cervara nie daje mu chwili wytchnienia.

Trenerze, przecież wygrałem, naprawdę muszę od razu iść na trening...? Fot. PAP / EPA

Hubert Hurkacz, 34. w światowym rankingu, w 2023 roku w Szanghaju sięgnął po jeden z najcenniejszych tytułów w karierze. 29-letni Polak znów imponuje formą, a jego seria zwycięstw w tym turnieju wzrosła już do dziewięciu meczów. Gilles Cervara, trener Wrocławianina, nie zamierza jednak pozwalać mu na zbyt długie świętowanie.
Po niedzielnym, trzysetowym zwycięstwie w 3. rundzie nad sensacyjnym Chińczykiem z dziką kartą Yi Zhou 6:2, 3:6, 6:3 – trudniejszym niż piątkowa spektakularna wygrana (pierwsza po ośmiu porażkach) w dwóch setach z Novakiem Djokoviciem – „Hubi” mógł wreszcie nacieszyć się kolejnym sukcesem. Francuski szkoleniowiec miał jednak inne plany. Wskazał w kierunku kortów treningowych i zademonstrował ruch imitujący uderzenie forhendowe. Przekaz był czytelny: jest jeszcze nad czym pracować.

To niby żart?

Polak początkowo potraktował gest trenera jak żart. Uśmiech szybko ustąpił jednak miejsca zdziwieniu, a Hurkacz w teatralnym geście bezradności uniósł ręce. Krótka scenka, która obiegła media społecznościowe, pokazała, że mimo dobrych wyników Cervara nie zamierza odpuszczać swojemu podopiecznemu.

Dla Hurkacza Szanghaj ma szczególne znaczenie. Trzy lata temu wygrał tu swój drugi turniej rangi ATP Masters 1000, w finale broniąc piłkę meczową w starciu z Andriejem Rublowem. Były szósty tenisista światowego rankingu wraca więc na korty, na których przeżył jeden z najważniejszych momentów kariery.

Ostatnie sezony nie były jednak dla Polaka łatwe. W Wimbledonie 2024 roku doznał pamiętnej kontuzji, w ciągu roku przeszedł dwie operacje łąkotki. Początek obecnego sezonu również nie zapowiadał wielkiego powrotu. Między styczniem a marcem Hurkacz przegrał siedem kolejnych spotkań na poziomie głównego cyklu ATP.

Sytuacja zaczęła się zmieniać po dołączeniu w kwietniu  do jego sztabu szkoleniowego Gillesa Cervary. Francuz ma na koncie współpracę z Daniiłem Miedwiediewem, którego doprowadził na pierwsze miejsce światowego rankingu i triumfu w US Open 2021. Teraz pomaga odbudować formę „Hubiemu”.

Djoković na rozkładzie

Efekty tej współpracy są widoczne podczas azjatyckiej części sezonu na kortach twardych. Hurkacz dotarł do finału turnieju ATP 500 w Chengdu, następnie awansował do półfinału „tysięcznika” w Pekinie, a w Szanghaju zapewnił sobie miejsce w czwartej rundzie. Szczególnie cenne było zwycięstwo nad Djokoviciem w drugiej rundzie. 39-letni Serb – który w Szanghaju wygrał już czterokrotnie, a teraz przyjechał tu po wielkim triumfie w Pekinie – musiał po raz pierwszy w karierze uznać wyższość Polaka.

Sam Hurkacz zwrócił uwagę, że po triumfie z żywą legendą współczesnego tenisa trudno było skonfrontować się w spotkaniu z tenisistą z trzeciej setki rankingu, będącemu na fali i grającemu przed własną publicznością. – Ten mecz był wyzwaniem. Przeciwnik grał bardzo agresywnie, bardzo mocno uderzał piłki. W drugim secie mój poziom gry trochę spadł i on wykorzystał tę sytuację. Po wygraniu z Novakiem nie jest łatwo w kolejnym spotkaniu wejść na wysoki poziom, więc cieszę się z tego, że wygrałem i wierzę, że kolejne mecze będę grać jeszcze lepiej – skomentował „Hubi”.

Powody do rewanżu

O ćwierćfinał Polak zagra we wtorek z „dobrym znajomym”, Alejandro Davidovichem Fokiną (26. ATP). Hiszpan wygrał dramatyczny trzysetowy thriller z Francesem Tiafoe (8.) 7:6 (7-4), 4:6, 7:6 (8-6); po ostatniej piłce Amerykanin ze złości połamał rakietę. Hurkacz ma powody, by zrewanżować się tenisiście z Malagi za porażkę w niedawnym finale w Chengdu.

Dzięki kolejnym wygranym Hurkacz awansował o pięć pozycji i zajmuje obecnie 29. miejsce w rankingu Live. W Szanghaju Wrocławianin znów przypomina zawodnika, który potrafił rywalizować z najlepszymi na świecie. A jego trener? Nawet gdy wyniki się zgadzają, wciąż widzi elementy wymagające poprawy. Dla Hurkacza to jasny sygnał, że droga do powrotu na najwyższy poziom nie kończy się na kolejnych zwycięstwach.

(ToM)

Deblowy awans

Jan Zieliński i Australijczyk Marc Polmans awansowali do drugiej rundy debla w Szanghaju - w niedzielę wygrali z chińskimi tenisistami Fuminem Jiangiem i Tianhuiem Zhangiem 7:6 (7-3), 6:2.

7.  KOLEJNĄ trzysetówkę wygrał w niedzielę Hubert Hurkacz. Po raz ostatni taki mecz (na dystansie dwóch wygranych partii) przegrał dwa miesiące temu w Cincinnati, z Amerykaninem Tommy'm Paulem.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się