Trójkolorowa dominacja
Francja rozwiała marzenia Rumunii o strefie medalowej.
Zwycięzcy bez problemów czytali grę przeciwników. Fot. CEV
W walce o strefę medalową Francuzi już nie pozostawili złudzeń. Brutalnie odarli ich z marzeń o medalu. Nawet nie musieli za bardzo się wysilać. Zagrali poprawnie, bez fajerwerków, a mimo to ich zwycięstwo ani przez moment nie było zagrożone.
Zaczęło się jednak równo. Od stanu 13:13 faworyci mocniej nacisnęli. Grali jak z nut. Piłka chodziła jak po sznurku: dokładne przyjęcie - precyzyjne rozegranie - skuteczny atak. Rumuni natomiast szarpali. Ich akcjom brakowało zaskoczenia. Francuzi bezbłędnie czytali ich grę i stawiali skuteczny blok. W całym meczu w sumie tym elementem zdobyli 10 pkt przy trzech rywali.
Kolejne sety były podobne. Po wyrównanym początku Trójkolorowi odskakiwali i wygrywali pewnie. Jedynie w drugiej odsłonie zaliczyli chwilę słabości, gdy stracili cztery punkty z rzędu. Ich przewaga była jednak na tyle duża, że nie miało to zbyt wielkiego wpływu na grę.
W ekipie Francji najlepszy był Theo Faure. Atakujący zdobył 19 punktów, kończąc 18 z 24 ataków. Dobrze spisali się też Francois Huetz oraz Mathis Henno. Wśród Rumunów jedynie Daniel Chitigoi starał się walczyć, ale i on obok znakomitych zagrań miał fatalne pomyłki.
(mic)
◼ Francja – Rumunia 3:0 (25:16, 25:19, 25:19)
FRANCJA: Brizard (1), M. Henno (9), Huetz (11), Faure (19), Clevenot (6), Magnin (7), Diez (libero) oraz Duflos-Rossi (1). Trener Andrea GIANI.
RUMUNIA: Dumitru (1), Chitigoi (11), Lupu (1), Rata (4), Bala (3), Bartha (3), Kosinski (libero) oraz Diaconescu (libero), Taranu Runcan (6), Asmaredei, Aciobanitei (6), Magdas (3), Bratu. Trener Seriu SANCU.
Sędziowali: Vlastimil Kovar (Czechy) i Dejan Rogić (Serbia). Widzów 2844.
Bohater – Theo FAURE.