Trudno z nami wygrywać

Rozmowa z Filipem Szymczakiem, napastnikiem Zagłębia Lubin

Filip Szymczak (na pierwszym planie) nie odstawiał nogi. Tu walczy z Bogdanem Racovitanem. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus

Walczyliście do samego końca i spotkała was nagroda w postaci trzech punktów. Co się czuje po wygranej w takich okolicznościach?

- Pierwsza połowa była trochę pod dyktando Rakowa, my się cofnęliśmy, ale taki był plan, aby przetrzymać wynik remisowy jak najdłużej. Stracona bramka w doliczonym czasie pierwszej połowy paradoksalnie zmotywowała nas na drugą część. W szatni padło kilka mocniejszych słów, a odwrócenie losów spotkania i wygrana w takim stylu to fantastyczna sprawa. Niesamowite uczucie było po bramce na 3:2 w 103 minucie. Widać było po naszej radości, że tworzymy jedność i pójdziemy za sobą w ogień.

Raków mimo gry w dziesiątkę chciał iść po trzy punkty i można powiedzieć, że skarciliście ich za... zuchwałość.

- Od początku wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy na trudny teren, do bardzo jakościowej drużyny. Wiadomo, że jej sytuacja w tabeli nie jest najlepsza, natomiast nie wolno zapominać, że to wciąż jest Raków i prawdopodobnie na koniec sezonu zajmie o wiele lepszą pozycję. My skupiamy się jednak na sobie, budujemy swoją miniserię zwycięstw i cieszymy się z pierwszej wyjazdowej wygranej w sezonie.

To była taktyka, aby „zamordować” pierwszą połowę i czekać na okazje w drugiej?

- Jeżeli taka taktyka jest zwycięska, to czemu mamy jej nie realizować? Chcemy grać odważnie, ofensywnie, tworzyć wiele sytuacji, ale czasami w takich momentach trzeba też poświęcić się dla zespołu. Takie zjednoczenie przynosi zwycięstwo i wszyscy się cieszą.

Jak się gra przeciwko Rakowowi? Widać po nim nerwowość na boisku?

- Z perspektywy boiska uważam, że to jest bardzo dobrze zorganizowana drużyna i miała optyczną przewagę. Nie patrzyłem w statystyki, ale ta drużyna jeszcze niedawno nas reprezentowała w europejskich pucharach. Czy Raków może spaść? W piłce jest wszystko możliwe, natomiast uważam, że to jest na tyle dobrze zorganizowany klub, że za jakiś czas będzie lepiej wyglądać w tabeli.

O co Zagłębie gra w tym sezonie?

- Pracujemy w ciszy. Wiemy, jaka jest sytuacja w ekstraklasie. W szatni mamy wyznaczone cele, ale nie chcemy ich upubliczniać. Przygotowujemy się do każdego spotkania z dnia na dzień, z meczu na mecz. Na pewno będziemy w tym sezonie drużyną, z którą będzie trudno wygrywać. Nadal będziemy zostawiać serducho i mam nadzieję, że da to taką pozycje na koniec sezonu, że wszyscy będą szczęśliwi.

Jacek Bednarz niedawno objął stery w klubie, a już wygraliście dwa mecze pod jego rządami.

- Wiemy, że dużo działo się wokół klubu jeszcze przed meczem z GieKSą. Porozmawialiśmy w szatni, dochodząc wspólnie do wniosku, że chcemy wyglądać jak najlepiej zarówno na treningach, jak i w meczach. Prezes przyszedł z jasnym nastawieniem, chciał nas dodatkowo zmobilizować, bo akurat było 80-lecie Zagłębia. Na ten moment wszystko fajnie wygląda, ale za długo jestem w piłce, aby popadać w euforię. Teraz jest czas rehabilitacji za wcześniejsze straty punktów i przygotowywanie się do kolejnych meczów. Mamy trochę czasu do meczu z Wisłą Płock. Głęboko wierzę, że będziemy utrzymywać swoją twierdzę i nie pozwolimy rywalom wygrywać w Lubinie.

Był czas trochę poświętować 80-lecie?

- Nic nie poimprezowaliśmy... Większość chłopaków po meczu została do późnych godzin w klubie na fizjoterapii czy odnowie biologicznej, żeby być jak najlepiej przygotowanym do meczu w Częstochowie, bo po meczu z GieKSą większość z nas była wypruta z sił. Po wygranej z Rakowem też czasu nie będzie za dużo, bo już celem jest Wisła Płock.

Jak wygracie, to pojawią się pytania o europejskie puchary...

- Wiadomo jak działają media – jak jest dobrze, to pompują balonik, jak jest źle, to krytykują. Musimy pozostać stabilni emocjonalnie i przygotowywać się do kolejnych spotkań.

Przerwa reprezentacyjna będzie długa. Macie już plan jak ją wykorzystać?

- Jeszcze nie wiemy, jak to będzie wyglądać. Czekamy cały czas na informację, bo zarówno dla nas, jak i sztabu jest to nowa sytuacja. Musimy się uzbroić w cierpliwość, ale jestem przekonany, że nasz sztab zrobi wszystko, co w jego mocy, aby te przygotowania były jak najbardziej owocne.

Rozmawiał Mariusz Rajek


Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się