Trzeba to skończyć
Po dziewiątej kolejce Odra dołączyła do grona drużyn ze strefy spadkowej.
Do bramki też nie mogą trafić... Fot. Odry Opole
ODRA OPOLE
Trudno zrozumieć ruchy taktyczne i personalne trenera Łukasza Tomczyka. Szkoleniowiec Odry w wyjściowym składzie na mecz w Niecieczy zafundował kibicom z Opola dziwoląga. W drużynie, która w ośmiu dotychczasowych meczach straciła osiem goli i ten bardzo dobry wynik zawdzięcza bramkarzowi Arturowi Haluchowi, jego miejsce zajął Miłosz Mleczko.
Od razu dodajmy, że debiutant nie zawiódł. Wręcz przeciwnie popisał się kilkoma interwencjami, które wzbudziły uznanie nawet sympatyków gospodarzy. Ba, podziwiając golkipera, który dwa poprzednie sezony bronił barw Bruk-Betu Termaliki, widzowie w Niecieczy skandowali jego imię i nazwisko. Pozostaje jednak pytanie o zasadność takiej roszady.
Trenerska fanaberia
Haluch siedział na ławce rezerwowych, a z tego wniosek, że był gotowy do gry. O gwałtownej zniżce formy też nikt nie mówił. Ot zmiana dla zmiany, która w dodatku niczego nie poprawiła. Gdyby taką roszadę Tomczyk przeprowadził po 9. kolejce, czyli po przerwie na mecz reprezentacji, to można byłoby pomyśleć, że ten czas pracy na treningach przeważył szalę na korzyść rezerwowego. W tej jednak sytuacji wygląda to na trenerską fanaberię, a mądre polskie przysłowie mówi: „nie zmienia się koni w środku brodu”.
Tak naprawdę to Odrze potrzebne są mądre roszady w ataku, a tych Tomczyk nie robi, o czym świadczy fakt, że Opolanie pod względem zdobyczy bramkowej są najgorszym zespołem I ligi. Zamiast pracować nad finalizacją akcji szkoleniowiec Niebiesko-czerwonych woli mówić o... momentach, powtarzając to słowo do znudzenia.
Momenty były
- Dobrze wchodzimy w spotkanie – opowiadał na konferencji w Niecieczy trener Opolan. – Mamy piłkę, taką przewagę optyczną. Jednak jedno długie wznowienie, przy którym nie trafiliśmy w piłkę i przeszła za naszych obrońców, sprawiło, że nie wybroniliśmy prostej sytuacji do bronienia i jest 1:0. Później znowu mamy swoje momenty. Mieliśmy sytuację, w której bramkarz gospodarzy wybił piłkę. Bardzo kontrowersyjna sytuacja, bo z tych kamer, które my mamy, widać, że to jest gol. I myślę, że to był taki ważny moment w meczu. Przeciwnik oczywiście prowadząc cofnął się i miał kontrataki, bo ma szybkich zawodników. Dlatego miał swoje sytuacje w tych momentach, ale my po prostu jesteśmy w momencie, kiedy za łatwo te bramki tracimy, a nie strzelamy swoich sytuacji. Tylko to musimy zrobić. Sytuacja Pochcioła, sytuacja Feliksa. Więc te akcje są. Piłki spadają tylko trzeba to skończyć, a ich nie kończymy. Druga połowa to dobre wejście i do końca walczyliśmy o to, żeby zdobyć bramkę. Nie zdobyliśmy jej jednak i mecz się zakończył 1:0. Dla mnie indywidualnie uważam, że niedosyt pozostaje.
Mają już tego dość
Niedosyt odczuwają jednak przede wszystkim kibice Odry, bo oczekiwali dobrej gry i poprawy miejsca swojej drużyny, a ta w meczu oddała jeden celny strzał! Nic więc dziwnego, że sympatycy piłki nożnej ze stolicy polskiej piosenki mają już tego dość i w pomeczowych komentarzach zaczynają się domagać zmiany trenera.
Jerzy Dusik