Trzeba zdrapać rdzę
Drużyna Grzegorza Szoki to ewenement, bo w trakcie jakże długiej przerwy na reprezentację... nie zagrała żadnego sparingu. Czy to przeszkodzi w przygotowaniach do hitu z Ruchem?
Rycerze Wiosny przegrali przed przerwą na kadrę z Pogonią Grodzisk Mazowiecki 0:2, choć Lenard Szczygieł (z lewej) ścigał piłkę co sił. F ot. Dawid Figura/Press Focus
ŁKS ŁÓDŹ
Oczywiście to nie jest tak, że Łodzianie nie chcieli rozegrać gry kontrolnej. Chcieli, byli już nawet ustawieni z Radomiakiem , ale zespół z województwa mazowieckiego zatrudnił nowego trenera – Johna Carvera. Anglik z kolei stwierdził, że dwóch sparingów nie potrzebuje i że wystarczy mu tylko spotkanie z liderem 1. ligi, Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Mecz z ŁKS-em Radomianie więc odwołali, tłumacząc się problemami kadrowymi: powołaniami do reprezentacji i kwestiami zdrowotnymi. A Grodziszczan rozbili 7:2, grając w formule 105 minut.
Rozleniwiony organizm
Łodzianie zostali więc na lodzie, bo nie zdążyli już załatwić żadnego innego sparingpartnera. Wszyscy mieli już swoje plany i nikomu nie pasowało, aby przyjechać do ŁKS-u. Pozornie to rzecz niespecjalnie ekscytująca, jednakże może to mieć większe znaczenie, niż się wydaje. W końcu niemal wszyscy ligowcy w różnych terminach, najczęściej tydzień przed własnym meczem o punkty, organizowali spotkania kontrolne. Zazwyczaj też występowali w najsilniejszych dostępnych składach, oczywiście dając większe czy mniejsze szanse zawodnikom z rezerw czy młodzieży. Miało to wszystko na celu wprowadzenie typowego mikrocyklu meczowego, w którym gra się mecz – mniej więcej – co tydzień. Chodziło o kontrolę obciążeń i dostosowanie „rozleniwionego” lekko organizmu do rytmu ligi. Z tego też względu stosowano mocne zestawienia, a nie jak w trakcie letnich czy zimowych okresów przygotowawczych, gdzie rotacje i personalia są bardzo różne, bo chodzi o zbudowanie fundamentu fizycznego na całą rundę, a nie na kolejne kilka dni.
Będzie hit!
ŁKS został tej możliwości pozbawiony i jedyne, co pozostało trenerowi Grzegorzowi Szoce i jego sztabowi, to zorganizowanie gierki wewnętrznej. Jednakże nie ma co się oszukiwać – takie gierki nie są pełnowartościowymi spotkaniami, a jedynie poszerzonymi formami zwykłego treningu. Łodzianie mogą być nieco bardziej „przyrdzewiali” od swoich przeciwników, którzy mecze kontrolne rozegrali. W najbliższą niedzielę Rycerze Wiosny podejmą Ruch Chorzów, który ma za sobą sparing – choć przegrany z Lechią Gdańsk 1:3.
To będzie hit kolejki, bo jak wiadomo – zmierzą się dwie duże firmy, których kibice dodatkowo bardzo się nie lubią. Łódzcy fani mocno „nakręcają się” na tę rywalizację, planują miejskie pochody itp. Należy spodziewać się też dobrej frekwencji, bo w dwóch poprzednich sezonach na zapleczu, gdy Ruch przyjeżdżał na aleję Unii Lubelskiej, na stadion przychodziło ponad 10 tysięcy kibiców. W tym przypadku taki wynik oznaczać będzie podwojenie średniej widowni ŁKS-u z tego sezonu (5723). W rozgrywkach 2025/2026, ale i 2024/2025 tylko na meczach z Niebieskimi „pękała” granica 10 tysięcy fanów.
Liczą na więcej
Co ciekawe, w trzech ostatnich spotkaniach u siebie ŁKS nie potrafił ograć Ruchu. Będzie to dla Niego istotne oczywiście dlatego, że wymienia się Go w ścisłym gronie faworytów do walki o bezpośredni awans do Ekstraklasy, a w ostatnim meczu przegrał ze wspomnianą Pogonią 0:2. Poprzedni sezon i piąte miejsce to nie był zły wynik, ale przy al. Unii liczą na zdecydowanie więcej. Tym bardziej że mają ku temu możliwości – tak finansowe, jak i kadrowe. W tym kontekście na papierze na pewno przewyższają Ruch.
Piotr Tubacki
CZY WIESZ, ŻE...
Pod koniec okienka transferowego do ŁKS-u został wypożyczony Szymon Karasiński z Zagłębia Lubin, który dwa poprzednie sezony spędził na wypożyczeniach w Ruchu, grając tam 55 spotkań. Chorzowianie tego lata także monitorowali sytuację „Karasia” na Dolnym Śląsku, ale jako że ściągnęli Abrahama del Morala, a potem Krystiana Wachowiaka, zrezygnowali z tego tematu.