Trzymamy się mocno
Rozmowa z Adamem Noconiem, trenerem Pogoni Siedlce
Starzy i nowi piłkarze Pogoni Siedlce bardzo szybko stworzyli drużynę. Fot. Press Focus / Marcin Bulanda
Co pan czuje, patrząc na tabelę po 9. kolejkach?
- Co prawda w naszym przypadku do dziewięciu jeszcze brakuje nam zaległego meczu z Puszczą Niepołomice, ale nawet bez niego mogę powiedzieć, że 10. miejsce z takim samym dorobkiem co Chrobry i Ruch stawiają nas w dobrym świetle. Drużyna dobrze gra, walczy i punktuje regularnie, a to jest budujące dla tego nowego zespołu, który powstał po letnim okienku transferowym.
Czego się pan obawiał przed startem sezonu?
- Może obawa to nie jest dobre słowo, ale nie będę ukrywał, że zastanawiałem się nad tym czy szybko uda się skonsolidować zespół, do którego dołączyło tylu nowych piłkarzy. Wkomponowali się jednak bardzo szybko i widać to zarówno w szatni, jak i na boisku, że mamy drużynę. Może jeszcze nie przez duże „D”, ale jak na ten czas, który mieliśmy na „sklejenie” trzymamy się mocno. I to na pewno jest zasługa zawodników – zarówno tych, którzy zostali w Pogoni, jak i tych, którzy wprowadzili się do Siedlec.
Myśląc o „sklejaniu”, bardziej zastanawiał się pan nad defensywą, z której odszedł stoper-filar Marcin Flis czy ofensywą, w której nie ma... Marcina Flisa zdobywcy 10 goli dla Pogoni w minionym sezonie?
- W tym pytaniu najpełniej zawiera się to kim dla Pogoni był Marcin Flis zarówno w defensywie jak i w ofensywie. To był lider pod każdym względem. Wiedziałem na pewno, że taki „złoty strzał” transferowy już się nam nie powtórzy, ale liczyłem na to, że znajdą się jego zastępcy i w obronie, i w ataku. Moim zadaniem było nie tylko dobrać do zespołu ludzi, którzy będę mieli odpowiednie umiejętności, ale także właściwy charakter. Od tego bowiem zależy to czy po przyjściu do nowego zespołu szybko się do niego wkomponują, a także to czy złapią te boiskowe niuanse taktyczne, na których opieram grę naszej drużyny. Tym bardziej, że ten letni okres przygotowawczy zwykle jest bardzo krótki, a nasz skrócił się jeszcze bardziej, bo kilku zawodników doszło w ostatnim tygodniu przed inauguracją. Przypomnę, że pierwszy mecz sezonu graliśmy z ŁKS-em Łódź 25 lipca, a Filip Kendzia dołączył do zespołu 20 lipca, Szymon Kobusiński trzy dni później, a Łukasz Trepka dzień przed rozgrywkami.
Jak na tę nową falę zareagowali „starzy” Siedlczanie?
- Bardzo pozytywnie. Damian Szuprytowski, czyli nasz 37-letni motor napędowy, grający w Pogoni już piąty sezon, jest przykładem siedleckiego charakteru. Ambitny i waleczny już w ósmym meczu sezonu musiał pauzować po czterech żółtych kartkach, ale pozostali zawodnicy widząc zaangażowanie kapitana na pewno mają z kogo brać przykład. Wzorem może być także Czarek Demianiuk, który przejął opaskę kapitana w meczu z Arką. Co prawda niebawem będzie obchodził 34 urodziny, ale ma teraz fajny okres. Liczę jednak, że do swojej dobrej gry obaj dorzucą bramki, a wtedy będzie już pełnia szczęścia.
Czy tylko siedem goli straconych w ośmiu spotkaniach można nazwać sukcesem?
- Na pewno można nazwać dobrym rezultatem. Przed Jakubem Lemanowiczem, który broni dobrze i równo, gra praktycznie nowa linia obrony, bo ze „starej” czwórki został tylko Krystian Miś. Dwóch nowych stoperów i wypożyczony prawy obrońca młodzieżowiec są naszymi pewnymi punktami. Dlatego cieszą trzy mecze bez straty gola oraz ten spokój panujący w tyłach, bo to jest fundament, na którym buduje się cały zespół. Na jego lidera wyrasta Przemysław Szur, doświadczony, bo 30-letni, ale jednocześnie głodny gry i potrafiący poderwać drużynę. Obrona pod jego wodzą coraz mocniej się konsoliduje, a przy stałych fragmentach gry pod bramką rywali też potrafi się dobrze zachować więc mam nadzieję, że ten jego pierwszy gol strzelony Stali Mielec to tylko dobry początek.
Czego brakuje w ofensywie, bo pod względem liczby strzelonych goli gorszy bilans mają tylko dwie drużyny?
- Nie mamy lidera, który pełniłby rolę snajpera, więc wszyscy wykonują swoją robotę po równo, ale... liczę na więcej. W tej chwili mamy na koncie dziewięć trafień, a potencjał strzelecki Macieja Rosołka czy Szymona Kobusińskiego, bo oni po trzy razy pokonali bramkarzy rywali, jest na pewno większy. Będziemy więc nad tym pracować, bo chcemy być skuteczniejsi. Uważam jednak, że już teraz w ofensywie nie gramy źle i w ataku pozycyjnym wyglądamy nieźle, ale jeszcze czasem brakuje finalizacji.
Który mecz w wykonaniu Pogoni Siedlce najbardziej się panu podobał?
- Idealnego spotkania jeszcze nie było i pewnie nie będzie, bo każdy trener zawsze ma jakieś uwagi i w trakcie gry wychwytuje błędy, nad którymi trzeba pracować. Jednak z tych ośmiu jesiennych spotkań najlepszy był ten ostatni – niedzielny mecz z Arką. Dobrze wyglądaliśmy też w potyczkach ze Stalą Mielec i Polonią Warszawa więc generalnie można powiedzieć, że zagraliśmy już kilka dobrych spotkań, pokazując, że Pogoń mimo tej rewolucji kadrowej daje sobie radę.
Czy patrząc na tabelę, liczy pan punkty przewagi nad strefą spadkową czy straty do strefy barażowej?
- W moim podejściu do roli jaką Pogoń ma odegrać w tej lidze nic się nie zmieniło od początku mojej pracy w Siedlcach. Celem jest utrzymanie. Rok temu wystarczyło nam do tego celu 30 punktów, ale walczyliśmy o pozostanie na zapleczu ekstraklasy do ostatniej minuty sezonu i dopiero gol Karola Podlińskiego z karnego w 4 minucie doliczonego czasu gry pozwolił nam wykonać zadanie. W minionym sezonie mając 36 punktów już po 30 kolejce byliśmy pewni swego. Łatwo więc policzyć, że w tej chwili jesteśmy około 20 punktów od celu, ale jeżeli przekroczymy ten plan na pewno nie będę narzekał.
Jaki ma pan plan pracy na czas trwającej właśnie przerwy w rozgrywkach?
- Po niedzielnym meczu z Arką trenowaliśmy jeszcze do wtorku, a od środy mamy kilka dni wolnego i od poniedziałku wracamy do zajęć. W naszej lidze bowiem jedno jest pewne – pewniaków nie ma. Wystarczy popatrzeć na to jak błyskawicznie zmieniły się nastroje w Gdyni czy Legnicy, a przecież niedawno drużyny z tych miast liderowały w I lidze i nazywano je kandydatami do awansu. Dlatego my nastawiamy się na to, żeby w każdym spotkaniu walczyć o punkty i z takim nastawieniem wychodzimy na treningi i na mecze.
Rozmawiał Jerzy Dusik