W atmosferze podszczypywania

18 września poznamy listę wybrańców Jana Urbana na cztery wrześniowo-październikowe mecze Biało-czerwonych. To będą trudne decyzje...

Ellis Simms – potencjalny reprezentant Polski? Fot. Karl Vallantine/Focus Images/MB Media/PressFocus

REPREZENTACJA POLSKI

Trudne pod każdym względem. Marcowa przegrana w Solnie – pierwsza po siedmiu meczach bez porażki za kadencji Jana Urbana, ale bolesna, bo kosztująca nas nieobecność w finałach MŚ – oznaczała uaktywnienie się tych, którzy nie tyle mają „coś” do obecnego selekcjonera, natomiast widzieliby chętnie na tym stanowisku kogoś mniej rygorystycznego w swych zasadach. Kogoś, kto związkowego działacza nie wyprosi z autokaru, który wozi kadrowiczów, albo z restauracyjnej sali zarezerwowanej akurat na obiad reprezentantów. A Urban w tych kwestiach bywa nieprzejednany. Stąd być może nieustanne – mniej lub bardziej publiczne – podszczypywanie opiekuna Biało-Czerwonych. A to na mistrzostwa nie poleciał (inna rzecz, czy ktoś mu to w ogóle zaproponował...), a to na Ekstraklasie wybrał się nie na ten stadion, na którym chcieliby go widzieć adwersarze. Niektórzy z nich we władzach związkowych mają całkiem mocną pozycję, więc zgrupowaniu i meczom może towarzyszyć toksyczna atmosfera. No chyba że jednak wygra normalność...

Czerpanie z Ligi Europy

Odrębny temat – już czysto sportowy – to zagadki wokół listy ewentualnych powołanych. Data ogłoszenia nie jest przypadkowa: to dzień po inauguracyjnej serii spotkań w Lidze Europy. Jest więc szansa na reakcję w przypadku ewentualnych urazów potencjalnych nominantów z klubów biorących udział w tych rozgrywkach. I nie chodzi wyłącznie o graczy Lecha czy Jagiellonii, ale także np. o Sebastiana Szymańskiego i Przemysława Frankowskiego (Rennes), Jakuba Kamińskiego (Benfica), Filipa Rózgę (Sturm Graz), a może i Bartosza Mazurka (RB Salzburg).

O ile w przypadku graczy europejskich klubów terminarz rozgrywek – ligowych czy pucharowych – nie jest problemem, o tyle Major League Soccer w swym kalendarzu nie uwzględnia przerwy reprezentacyjnej na Starym Kontynencie. Dlatego na przykład w układzie gier Chicago Fire figuruje 27 września (wyjazdowy mecz z Charlotte) oraz 7 października (domowe starcie z Vancouver). Pod wielkim znakiem zapytania (wykaz dat meczów kadry – patrz obok) stoi w tej sytuacji udział Roberta Lewandowskiego w zgrupowaniu i spotkaniach Polaków.

Ni ładu, ni składu?

„Lewy”, przenosząc się za ocean, nie ogłosił żadnej decyzji „finisz” lub „gram dalej” w sprawie występów reprezentacyjnych. On sam doskonale wie, że zawsze ma otwarte drzwi do reprezentacji. Ale i wie, że ma czas na swą decyzję aż do wrześniowych meczów Ligi Narodów – mówił nam późną wiosną Jan Urban.

Może dlatego, że obaj panowie powinni siąść i pogadać o przyszłości napastnika w kadrze, niedawno „Super Express” domniemywał, że Lewandowski pojawić się ma w Warszawie na meczu z Bośniakami, a potem wrócić za ocean. Ten scenariusz wygląda jednak mocno zagadkowo, by nie rzec – niedorzecznie: w takim przypadku nie miałby szans na występ dwa dni później w ligowym meczu z Charlotte, za to potem czekałaby go w MLS dziesięciodniowa pauza, w trakcie której Biało-Czerwoni zagrają trzy razy. Ni ładu, ni składu w takim pomyśle...

Jeśli nie „Lewy”, to kto?

Wielki piłkarz, chapeau bas przed jego dokonaniami. Ale... czas najwyższy na to, żebyśmy poszukali solidnego, dobrego następcy Roberta – myśli głośno Piotr Czachowski, były reprezentant kraju. Może nie bardzo dobrego, bo na ten moment polska piłka nie ma kogoś takiego, kto by czasem samodzielnie rozstrzygał mecze. Natomiast absolutnie trzeba zacząć dawać szansę młodym; tym, którzy na nią czekają. Myślę, że Jan Urban ich listę ma w głowie.

No pewnie jakąś ma. Pytanie, na ile z nowymi twarzami. W czerwcowym zgrupowaniu – prócz „Lewego” i Karola Świderskiego, a więc wyjadaczy – wzięli udział Mateusz Żukowski i Karol Czubak. U progu tego sezonu znów strzelają, choć pewnie mniej niż chcieliby oni, kibice i... reprezentacyjny sztab. W Kasimpasie daje o sobie znać Adrian Benedyczak (3 gole, 1 asysta w czterech meczach), a w ekstraklasie – Mariusz Stępiński (też 3 bramki, ale w sześciu grach Korony). Adam Buksa w drugoligowym Realu Mallorca to na razie zagadka. Aha, no i jest jeszcze fakt (na razie?) medialny: selekcjoner miałby na jednym z jesiennych zgrupowań sprawdzić napastnika Coventry, Ellisa Simmsa, czekającego na polski paszport. Pożyjemy – zobaczymy...

Poznań swojego obrońcę

W innych formacjach wcale nie jest prościej. Obrona choćby. Z perspektywiczną młodzieżą jest tak: Jan Ziółkowski nie zdąży z wyleczeniem urazu stopy; Oskar Wójcik jeszcze w Bundeslidze nie zadebiutował; tylko Kacper Potulski zagrał w obu dotychczasowych meczach Mainz w Bundeslidze, ale w pierwszym – ledwie 10 minut. Wielu postuluje więc zaciąg poznański; nie bez racji, ale Michał Gurgul i Wojciech Mońka to gracze też bez doświadczenia reprezentacyjnego (z „dorosłej” piłki). Zostają więc dobrze znani: Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Przemysław Wiśniewski. A dalej? Może Tymoteusz Puchacz prosto z Ligi Mistrzów. Tomasz Kędziora obecny w czerwcu? Hm, jeśli mamy odmładzać, to jednak nie, mimo że Urbana właściwie nie zawodził, gdy już na boisku był. Sebastian Walukiewicz zaś – to tylko dygresja, bo on przez rok kadencji selekcjonera nie dostał powołania – od majowego stłuczenia mięśnia jeszcze nie pojawił się na murawie w barwach Sassuolo.

Wielki klub i... wielkie zero

Bramkarze? Wrócił do zdrowia nieobecny na czerwcowym zgrupowaniu Łukasz Skorupski. Wrócił też – tyle że do Polski – Mateusz Kochalski, ale jego forma jest pewną niewiadomą: dopiero ewentualny sobotni debiut w barwach Wieczystej może dać jakąś odpowiedź. Kamil Grabara ma przy nazwisku wielki klub i... wielkie zero w rubryce „występy w sezonie 2026/27”. Marcin Bułka? Trzy czyste konta w sześciu meczach Saudi Pro League – i pytanie, jaką mają wartość w kontekście potrzeb reprezentacji. Nie ma już „pod ręką” Bartosza Mrozka, więc może jego następca, Mateusz Lis?

Nowa(k) pomoc w rytmie Mazurka?

Pomoc? Tu jest lepiej. „Żyją szpilem” Kacper Urbański (akurat w Polsce), Sebastian Szymański, Piotr Zieliński, Kacper Kozłowski, Michał Skóraś i Bartosz Slisz, a także – może ciut w mniejszym wymiarze czasowym – Nicola Zalewski. Kamiński – zazwyczaj ława w Benfice. A dalej? Leczy(li) się długo Oskar Pietuszewski i Rózga (więc jest pytanie o ich formę), serce będzie naprawiać Jakub Piotrowski, na pewno z rehabilitacją po operacji kolana nie zdąży Jakub Moder.

Tu można jednak próbować szukać nowych rozwiązań: jest wspomniany już Mazurek, który „z drzwiami” wszedł do austriackiej Bundesligi, i Wiktor Nowak – w podobnym stylu „zaprzyjaźniony” z czeską Chance Ligą. W dalszym odwodzie – Marcel Reguła; no bo Piotra Samca-Talara z ewentualnego debiutu na zgrupowaniu skutecznie, niestety, wykluczył Guilherme Montoia...

Jestem za, a nawet przeciw

Wróćmy na koniec... do początku. Rozgrywki Ligi Narodów, stworzone w zastępstwie odchodzących w niebyt (bo niecieszących się zainteresowaniem kibiców) meczów towarzyskich, często pozostają platformą testowania nowych rozwiązań: taktycznych i personalnych. Wynik ma mniejsze znaczenie, choć oczywiście w przypadku Biało-Czerwonych pożądany byłby powrót do Dywizji A, w której gra się po prostu z silniejszymi rywalami. Teoretycznie imprezą docelową dla obecnego sztabu reprezentacyjnego ma być Euro 2028, a Liga Narodów – co najwyżej polem do eksperymentów. Cezary Kulesza – nie po raz pierwszy zresztą – w kontekście pogłosek o możliwości zmiany selekcjonera zajął bardzo ambiwalentne stanowisko.  Przypominam, że tuż po końcowym gwizdku meczu barażowego ze Szwecją osobiście podjąłem decyzję, że chcemy dalej współpracować z Janem Urbanem. Spekulacje na temat zmiany na stanowisku selekcjonera są nieuzasadnione. Wierzę, że Jan Urban będzie osiągał sukcesy z naszą reprezentacją. Oczywiście wyniki są najważniejsze i ostatecznie to one decydują o przyszłości każdego trenera stwierdził prezes PZPN jakiś czas temu w wywiadzie dla Sportowych Faktów. Prawda, że wygodna fraza?

Dariusz Leśnikowski

Polski wrzesień i październik w LN

25.09., 20.45 Polska – Bośnia i Hercegowina
28.09., 20.45 Szwecja – Polska
2.10., 20.45 Polska – Rumunia
5.10., 20.45 Bośnia i Hercegowina – Polska

Odblokuj pełne wydanie i czytaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się