W dobrym momencie
Sunderland, Crystal Palace, Olympique Lyon – brzmi groźnie? Owszem, ale tymi rywalami Białostoczanie martwić się będą dopiero pod koniec listopada, w grudniu i w styczniu.
Dziesięć goli w trzech ostatnich meczach strzeliła Jaga. Aż cztery z nich – Ousmane Sow. Tak trzymać! Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Przed serią trzech arcytrudnych spotkań wymienionych wyżej Dumę Podlasia czeka starcie w Sofii z mistrzem Bułgarii. To jeden z niewielu przeciwników w Lidze Europy, który wygląda na drużynę nie z wyższej, a równorzędnej półki – tej, co Jagiellonia. - Mam poczucie, że mierzą się dwa podobne zespoły – przychyla się do takiego spojrzenia Adrian Siemieniec. - Być może szala przechyla się trochę na stronę przeciwnika ze względu na atut własnego boiska. Ale my w dobrym momencie trafiamy na to spotkanie i tego rywala – dodaje trener polskiej ekipy.
Totalna zmiana humorów
Co ma na myśli? - Przy takim kalendarzu, jakim mamy, nawet tydzień może spowodować totalną zmianę humorów. A my po minionych dziesięciu dniach jesteśmy w dobrym nastrojach: trzy zwycięstwa z rzędu – dzięki którym poprawiliśmy sytuację w lidze i gramy dalej w Pucharze Polski – spowodowały, że łatwiej nam było przygotowywać się do kolejnego spotkania w Europie – nie kryje Siemieniec. Ale też delikatnie się zastrzega. - Widać, że zespół odżył, ale ostateczną odpowiedzią na pytanie czy to, co najgorsze, już za nami będzie właśnie mecz na boisku w Sofii.
Zespół mocno południowy
Białostoczanie tradycyjnie „odrobili zadanie domowe” z analizy przeciwnika. - Lewski to zespół, który chce odbierać piłkę na połowie rywala, atakować szybko i okupować jego pole karne. Wykorzystuje skrzydłowych, czyli dużą intensywność w bocznych sektorach. Ma wielu zawodników o mentalności południowej: Brazylijczycy, Portugalczycy, Hiszpanie; Wenezuelczyk w środku obrony, jej boki – też są południowe. Wszystko to wsparte jest doświadczonym Serbem (Marko Grujiciem, wielokrotnym reprezentantem swego kraju – dop. aut.) w środku pola i bułgarskimi kadrowiczami – przypomina Siemieniec. A potem przechodzi do taktyki. - Ani Lewski, ani Jagiellonia nie czują się dobrze bez piłki. Ale to my chcemy przejąć kontrolę gry i – przynajmniej fragmentami – mecz zdominować. Choć nie będzie to łatwe – ocenia.
Świeżość i „głód”
Opiekun Jagi mocno „mieszał” w ostatnim czasie we wspomnianych trzech spotkaniach. - Zagrało w nich 21 zawodników! - zaznacza, tłumacząc precyzyjnie wielość owych roszad. - Staraliśmy się postawić na piłkarzy, którzy mają mniej minut i świeższe głowy, „głodnych” w danym momencie. Oczywiście wszyscy moi podopieczni są „głodni”, ale kiedy przychodzi moment przesilenia, kiedy pojawia się zmęczenie fizyczne i mentalne tym, że nie wygrywasz spotkań, czasami dobrze jest wprowadzić do gry piłkarzy świeżych, z nieco innym niż u grających do tej pory poziomem odpowiedzialności – analizuje. - Sezon jest długi, meczów mamy sporo i chciałbym doprowadzić do sytuacji, w której uda się „zbudować” jak największą grupę zawodników. To ważne doświadczenie wyniesione z ostatnich dwóch sezonów, z gry w ekstraklasie i Lidze Konferencji. Po prostu w okolicach marca-kwietnia zespołowi zaczynało brakować „pary”, ze względu na obciążenie sezonem.
W zespole białostockim nie ma poważniejszych problemów z kontuzjami. Natomiast wciąż z tego powodu poza kadrą zgłoszoną do europejskich rozgrywek są obrońca Norbert Wojtuszek oraz napastnik Youssuf Sylla.
(DaL)
NIE PRZEGAP!
Liga Europy – 4. kolejka◼ Lewski Sofia – Jagiellonia
czwartek, 18.45 – Polsat Sport 1, SuperPolsat