W dole zakopani

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Jaga próbuje, ale jakoś nie potrafi przepchać się ze zwycięstwem... Fot. Artur Reszko/PAP

W siedmiu ostatnich meczach Jaga zanotowała jedno zwycięstwo i aż sześć porażek. W Ekstraklasie przegrała cztery razy z rzędu, więc siłą rzeczy w Białymstoku głowy spoglądają nie w niebo, a w bruk. – Atmosfera wokół drużyny jest taka, a nie inna, bo w lidze również osiągamy wyniki, które nas nie satysfakcjonują. To jest główny problem – mówił po porażce 0:3 z Anderlechtem trener Adrian Siemieniec. – Atmosfera nie jest zbudowana wokół tej porażki, tylko wokół tego, co dzieje się na naszym krajowym podwórku. Czwartkowa przegrana jedynie potęguje ten efekt. Wiadomo, że jesteśmy niezadowoleni, ale musimy dalej walczyć. Kluczowa jest teraz głowa, bo w tym momencie potrzebuję piłkarzy, którzy będą walczyli do końca, nie będą się poddawać i wytrzymają presję oraz ciśnienie kolejnego spotkania. Wiadomo, że im więcej meczów nie wygrywasz, tym bardziej ta presja narasta. To będzie kolejny mecz, w którym nie będzie mnie na ławce i nie będę w stanie bezpośrednio pomóc zespołowi – przypomniał Siemieniec, pokutujący za pamiętną aferę SMS-ową.

Duma Podlasia w niedzielę podejmie Wisłę Płock, która ostatnio notuje lepszy moment – przynajmniej punktowo, bo pod kątem gry jest raczej średnio. W poprzednim sezonie w Białymstoku... Nafciarze wygrali po dublecie Deniego Juricia, któremu asystował dwukrotnie Dion Gallapeni. Wtedy jednak Wisła była w lepszej dyspozycji, a Jurić cieszył się większym zaufaniem trenera. Mariusz Misiura stawiał na niego regularnie, podczas gdy Adam Majewski – prawie wcale.

(PTub)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się