W jaskini lwa
Trudniejszy debiut ciężko sobie wyobrazić. Dawid Szwarga pracę w Rakowie zacznie od wyjazdowego meczu z mającą komplet zwycięstw w Krakowie Wisłą. – Sytuacja jest poważna – nie ma wątpliwości szkoleniowiec.
Kacper Trelowski przed tygodniem miał sporo roboty przy Reymonta w starciu z Wieczystą. Teraz poprzeczka idzie kilka pięter w górę. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki – pisał Heraklit z Efezu, co często jest błędnie odczytywane jako przestroga przed powrotem do byłego partnera czy miejsca pracy. W istocie grecki filozof zauważył tylko, że wszystko płynie i nie da się powtórzyć dokładnie tych samych warunków, wracając teoretycznie do tego samego miejsca.
Inny Raków
Dawid Szwarga wraca do Rakowa, ale zupełnie innego niż ten, który obejmował latem 2023 roku. Nie można go nawet porównać z tym, który po nim rok później przejmował Marek Papszun. W pierwszym przypadku był to mistrz Polski, przed którym rozpościerała się świetlana przyszłość, w drugim – siódma drużyna ekstraklasy, co wtedy odczytywane było jako wielka klęska, kosztująca zresztą samego zainteresowanego posadę.
Obecny Raków to ostatnia drużyna tabeli po 11 kolejkach, która tamto siódme miejsce przyjęłaby jako dar niebios. Wydaje się, że nawet 15. lokata byłaby wzięta w ciemno, jeśli w Częstochowie zgodzili się na przekazanie GieKSie dodatkowych 100 tys. zł, gdy wykupionemu od nich asystentowi Rafała Góraka uda się utrzymać drużynę w ekstraklasie. Sytuacja zmusiła zarządzających klubem przy Limanowskiego do drastycznego obniżenia celów i oczekiwań, ale pod Jasną Górą mają nadzieję, że to chwilowe. Wszyscy chcą wierzyć, że to poważny, ale jednak przejściowy kryzys, a nie trwała tendencja spadkowa.
– Sytuacja jest poważna i nie ma co zakłamywać rzeczywistości. W takiej sytuacji nikt nie tryska szczęściem, ale to też jest dobre, bo nie zawsze będzie świecić słońce. Przychodzę pomóc zawodnikom robić to, co najważniejsze w tym zawodzie, czyli czerpać radość z gry i rywalizacji – przyznał na pierwszej konferencji prasowej nowy-stary trener.
Koniec eksperymentów!
Jakkolwiek groteskowo nie brzmi to w kontekście co rusz zwalnianych tam trenerów, to w Rakowie chcą wierzyć i zakładają, że Szwarga to już projekt na lata, tak jak kiedyś Marek Papszun. Niewykluczone zresztą, że gdyby tego ostatniego nie udało się namówić na powrót w 2024 roku, to 36-latek wcale nie zostałby zwolniony. Michał Świerczewski od lat bowiem jest w Szwardze „zakochany”. Wierzy w jego ogromny potencjał, zgadza się z jego metodami treningowymi oraz preferowaną taktyką. Przy Limanowskiego od dawna zakładali, że „Szwari” do klubu kiedyś i tak wróci, ale raczej mało kto przypuszczał, że w tym momencie i w takich okolicznościach. Przekazanie mu drużyny to jasny komunikat: koniec eksperymentów, depapszunizacja definitywnie została odwołana!
Mocna inauguracja
Drugie wejście do Rakowa Szwarga ma wybitnie ciężkie, zaczyna od meczu przy Reymonta z Wisłą, która u siebie w tym sezonie wygrała wszystkie mecze. Czy pierwsze punkty straci z ostatnią drużyną w lidze? Choć Raków potrzebuje ich jak tlenu, bez wątpienia nawet remis w sobotę zostałby przyjęty raczej z dużym zadowoleniem.
– To jest dla nas wyzwanie. Rozmawialiśmy z drużyną, jak do tego meczu podejść, co musimy zrobić, jaką drużyną chcemy być zarówno w działaniach z piłką, jak i bez piłki. Na nasz plus działa, że z Wisłą już się w tym sezonie mierzyłem jako asystent w GKS-ie. Raków w przeszłości potrafił tam wygrywać, jak choćby po pięknej bramce Marcina Cebuli. Kreujemy dużo sytuacji, jesteśmy silni w tym elemencie i jeśli dołożymy do tego odpowiednie zachowania bez piłki, to będziemy w stanie regularnie punktować – odpowiedział Szwarga w kontekście meczu przy Reymonta.
Poprzedni mecz z Wisłą (2:1) na wyjeździe Raków zagrał 8 sierpnia 2021 roku. Doskonale pamięta go zapewne Kacper Trelowski, dla którego był to debiut w ekstraklasie. W sobotę wydaje się pewniakiem do wyjściowej jedenastki, ale innych zmian w kadrze można się już spodziewać.
Mariusz Rajek