W poszukiwaniu szczęścia
Potencjalne zwycięstwo w bytomsko-chorzowskich derbach może mieć wielowątkowe znaczenie.
Ostatnio przy ulicy Piłkarskiej w Bytomiu lepsi okazali się Niebiescy. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
POLONIA I RUCH
Ani w Bytomiu, ani w Chorzowie nie są zadowoleni z tego, jak układa się ten sezon. W gorszym położeniu znajduje się gospodyni dzisiejszych derbów, Polonia, będąca w strefie spadkowej. Ruch zamyka pierwszą połowę tabeli, ale też chciałby (i przede wszystkim mógłby) być wyżej. Derby mają więc przede wszystkim aspekt punktowy – i to jest tak oczywiste, jak fakt, że trawa jest zielona.
Druga sprawa jest natomiast taka, że i jedni, i drudzy ostatnio zremisowali. Dla Niebieskich to raczej stan rzadki, ale Królowa Śląska... robi się drugim Podbeskidziem. Aż pięć remisów w ośmiu kolejkach to wynik, którym nie da się podbić 1. ligi. Tyle jeszcze, że Bytomianie zremisowali na trudnym terenie w Warszawie, bo Ruch podzielił się punktami... oczywiście z Podbeskidziem, mimo trzykrotnego prowadzenia. O trzeciej kwestii związanej z tym meczem mówić nie trzeba – derby równa się prestiż.
Chorzowianie liczą, że tak jak z Unią Skierniewice i Góralami – znowu strzelą przynajmniej trzy gole i udowodnią, że odblokowali się na dobre. – Ciągle podkreślałem, że to drużyna, która się konsoliduje i zdania nie zmieniam. Każdy mecz pokazuje, że wielu zawodników łapie coraz lepszą dyspozycję i to napawa optymizmem – mówił trener Ruchu Waldemar Fornalik, który swój optymizm może też budować na fakcie, że Polonia... broni najgorzej w lidze. I jedni, i drudzy chcą wejść w przerwę reprezentacyjną w dobrych nastrojach; to jeszcze jeden aspekt motywacyjny.
(PTub)
CZY WIESZ, ŻE...
W derbach trener Polonii Konrad Gerega nie skorzysta z czterech piłkarzy. Dopiero po przerwie reprezentacyjnej do gry wrócić powinni Daniel Rumin i Filip Zwoliński, wciąż niedostępni są też Jakub Arak i Dylan Harwin. Z kolei w Ruchu nie zagrają Szymon Szymański, Daniel Szczepan oraz Krystian Wachowiak.
88 MECZÓW oficjalnych rozegrały do tej pory Polonia i Ruch. Chorzowianie wygrali 40 razy, Bytomianie 22 razy, padło też 26 remisów. Bilans goli to 138:100 na korzyść Niebieskich.
To jak z tymi derbami?
Od jakiegoś czasu rywalizacja Polonii z Ruchem jest określana jako „najstarsze derby Śląska”. Miano to wzbudza jednak pewne kontrowersje. Ma to związek z datą powstania Polonii. Klub założono w 1920 roku w okresie plebiscytowym, ale kiedy po podziale Górnego Śląska Bytom pozostał przy Niemczech, zespół rozwiązano. Reaktywacja nastąpiła, gdy Bytom wcielono do Polski, czyli w 1945 roku, i choć klub nawiązuje do tradycji sprzed 25 lat, budowało go kilku działaczy przedwojennych, to jednak otrzymał nowy, mocno „lwowski” charakter, nawiązujący do tamtejszej Pogoni.
Jeśli akceptujemy rok 1920 – termin „najstarszy” można uznać za poprawny, jeśli chodzi o aktywnie działające drużyny na Śląsku. Jeśli rok 1945 – już niekoniecznie.
– To jeden z klasyków śląskiej i polskiej piłki. Jeżeli przyjmiemy początek Polonii w roku 1920, to ta historia ma już ponad sto lat. Sama Polonia nawiązuje do tych tradycji. Pierwszy mecz z Ruchem rozegrano w Bytomiu w Śmigus-Dyngus 1921 – mówił Andrzej Godoj, historyk Niebieskich.
Polonia wygrała wtedy 6:2, ale na oficjalnej stronie bytomskiego klubu – który chętnie stosuje termin „najstarsze derby Śląska” – czytamy: „Historia pojedynków pomiędzy Polonią Bytom a Ruchem Chorzów sięga pierwszych powojennych lat. W towarzyskim starciu obie drużyny zmierzyły się po raz pierwszy 25 września 1945 roku”. To jak w końcu jest z tymi derbami?
______________________________
Od Bytomia do Bytomia
Pięć pytań do Andreja Lukicia, obrońcy Ruchu
1. Jak pan wspomina ostatnie zwycięstwo w Bytomiu, 1:0?
– To był dla nas bardzo ważny mecz, szczególnie dla naszych kibiców z Bytomia. Pamiętam tamte derby i to, co przygotowali dla nas fani, kiedy jechaliśmy na stadion (huczne pożegnanie – przyp. red.). Teraz może będzie podobnie (uśmiech). Niech kibice zrobią swoje na ulicy, a my zrobimy swoje na boisku. To bardzo ważne, by być w tym razem. Robimy wszystko, by jak najlepiej przygotować się do tego meczu, bo wiemy, jak fajne spotkanie nas czeka. Chcemy ponownie wygrać.
2. Jak pan się zapatruje na grę na sztucznej murawie?
– Czasami to może być jakiś problem, ale kiedy mecz się zaczyna, nie myślisz o trawie, o pogodzie, pozytywnym czy negatywnym nastroju. Chcesz jedynie zrobić swoje. Mam nadzieję, że tam wygramy i będzie od Bytomia do Bytomia, czyli od trzech punktów do trzech punktów (śmiech).
3. Jak się pan czuł w ostatnim meczu, z Podbeskidziem, kiedy w 61. występie dla Ruchu strzelił pan pierwszego gola?
– Byłem bardzo szczęśliwy, że otworzyłem swój dorobek w koszulce Ruchu. Nareszcie – bo po dwóch latach. Byłem pełen emocji, ale ostatecznie nie wygraliśmy, więc z powodu wyniku nie mogliśmy być zadowoleni.
4. Po raz pierwszy wyprowadził pan też wtedy zespół jako kapitan.
– To bardzo ważna rzecz. To wielki honor być kapitanem w tak dużym klubie. Z przyjemnością przewodziłem drużynie na boisku. Myślę, że pokazaliśmy dobry charakter, walczyliśmy do końca, choć nie wygraliśmy. Ponownie jednak pokazaliśmy, że jesteśmy dobrym zespołem i potrafimy grać dobrą piłkę.
5. Jeszcze nigdy meczu w roli kapitana Ruchu nie zaczynał obcokrajowiec!
– Nie wiedziałem o tym, ale naprawdę miło to słyszeć. Tym większy jest to zaszczyt!
Za Ruch TV
Lukić jako kapitan Niebieskich. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus