Widowisko przez duże W!

6 goli, dogrywka, zwroty akcji, czyli pucharowa uczta w Tychach.

Kacper Plichta strzelając 2 gole rozpoczął pucharową kanonadę w Tychach. Fot. Press Focus/ Łukasz Sobala

Kibice idący na pucharowy mecz w Tychach zastanawiali się czy GKS - po bezbramkowym remisie w ligowym starciu - zdoła się przebudzić w ofensywie. Obawy były o tyle zasadne, że rywalem wicelidera 2. ligi był zespół, który ostatnie I-ligowe spotkanie wygrał 1:0, demonstrując w Opolu mocną defensywę. Okazało się jednak, że mocno przemeblowana Pogoń Siedlce nie była monolitem. Ostatecznie straciła bowiem 4 gole, ale po szybko straconych dwóch bramkach, w drugiej połowie potrafiła zniwelować dwubramkową stratę i doprowadzić do dogrywki. Dopiero w niej drużyna Adama Noconia pożegnała się z Pucharem Polski.

Trzeba jednak przyznać, że szkoleniowiec Siedlczan miał nosa, mówiąc, że faworytem tego spotkania są Tyszanie. Na potwierdzenie tych słów już w 5 minucie długie podanie Matiji Horvata rozpoczęło akcję, piłkę przedłużył Kacper Plichta. Ta trafiła do Damiana Kądziora, który odważnie ruszył w pole karne. Tam otrzymał podanie zwrotne i strzałem z piątego metra otworzył wynik.

19-latek wypożyczony z Motoru Lublin także w 18 minucie okazał się sprytniejszy od obrońców gości, bo - tym razem - wygrał po długim podaniu Pawła Olkowskiego potyczkę ze stoperami Pogoni, a gdy już wbiegł w pole karne i miał przed sobą tylko bramkarza - spokojnie podwyższył rezultat.

Wynik 2:0 utrzymał się do 69 minuty, bo wtedy to Pogoń rozpoczęła pościg. Wrzutka z lewego skrzydła za dalszy słupek zaskoczyła defensorów Tyszan, a odegranie Mateusza Kizymy niemal z końcowej linii na piąty metr sprawiło, że Cezary Demianiuk – mimo „asysty” pięciu rywali w polu bramkowym – wolejem pokonał Kacpra Myszkowskiego.

Bramkarz GKS-u Tychy był także bezradny w trzeciej minucie doliczonego czasu, kiedy to po sprytnym zagraniu lobem Szymona Kobusińskiego spadającą za plecami obrońców piłkę przejął Maciej Rosołek i po minięciu ostatniej przeszkody doprowadził do dogrywki.

Zanosiło się więc, że Pogoń - tak jak w poprzedniej rundzie Pucharu Polski z III-ligową Kluczevią Stargard po golu na 2:2, strzelonym tuż przed końcem drugiej połowy - pójdzie za ciosem w dogrywce. Tym razem jednak rywal, grający o klasę wyżej niż poprzedni, okazał się mocniejszy. Udowodnił to najpierw trafieniem Józefa Chorosińskiego, który w 97 minucie spotkania huknął płasko z 20 metra i Jakub Tomkiel okazał się bezradny. Drugi bramkarz Pogoni – w I lidze w tym sezonie nie zagrał jeszcze ani minuty – skapitulował także w 120 minucie, kiedy to Mateusz Lewandowski po zagraniu Oskara Wojtczaka, przedarł się przez obronę rywali, dobiegł do linii bocznej pola bramkowego i przymierzył w krótki róg.

W ten sposób Tyszanie postawili pieczęć na w pełni zasłużonym awansie do 1/8 Pucharu Polski i po wyeliminowaniu drugiego I-ligowca czekają teraz na rywala z najwyższej półki. Także po to żeby się przekonać jak dużo dzieli ich w tej chwili od krajowej elity.


◼ GKS Tychy – Pogoń Siedlce 4:2 (2:0, 2:2)

1:0 – Plichta, 5 min, 2:0 – Plichta, 18 min, 2:1 – Demianiuk, 69 min, 2:2 – Rosołek, 90+3 min, 3:2 – Chorosiński, 97 min,, 4:2 – Lewandowski, 120 min

GKS: Myszkowski – Eszkinja (71. Jankowski), Horvat, Hoyo-Kowalski (56. Tumula) – Olkowski, Trąbka, Begala (103. Wojtczak), Chorosiński – Kądzior (56. Niemann), Plichta (56. Lewandowski), Baier (56. Ryguła). Trener Rene POMS.

POGOŃ: Tomkiel – Barczak (46. Trepka), Kendzia, Szur, Szczytniewski (46. Miś) – Zielonka (61. Demianiuk), Makowski (61. Kobusiński), Kizyma, Dzięcioł, Marzec (81. Klimek) – Rosołek. Trener Adam NOCOŃ.

Sędziował Piotr Idzik (Poznań). Widzów 2109. Żółte kartki: Lewandowski – Szczytniewski, Szur.

Jerzy Dusik

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się