Wnieść coś od siebie
Monika Łęgowska udowodniła, że determinacja, cierpliwość i ciężka praca mogą ją przybliżyć do występu na grudniowych mistrzostwach Europy w Polsce.
Monika Łęgowska jeszcze w stroju treningowym... Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
REPREZENTACJA KOBIET
W gronie 18 zawodniczek powołanych na sobotni (18.00) mecz towarzyski z Islandią w Katowicach jest Monika Łęgowska. 29-letnia prawa rozgrywająca dopiero od czterech sezonów występuje na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, będąc filarem MKS-u Gniezno. Barwom tego klubu pozostaje wierna od 15 lat, czyli początku kariery. Dobra postawa na krajowych parkietach została dostrzeżona przez selekcjonera Arne Senstada i zaowocowała powołaniem na październikowe zgrupowanie. Tym samym za kilka dni może zadebiutować w narodowych barwach.
Moc lewej ręki
Jest to więcej niż pewne, bo trudno sobie wyobrazić, że Monika Kobylińska, kapitan zespołu, będzie na boisku przez pełne 60 minut, a trzeciej nominalnej prawej rozgrywającej na zgrupowaniu w Katowicach nie ma. – Na pewno jestem zawodniczką, która się nie poddaje. Ciężko pracuję, nigdy nie odpuszczam, zawsze gram do końca – charakteryzuje się Monika Łęgowska, której atutem jest rzut z drugiej linii i jeśli tylko będzie miała okazję, moc lewej ręki zademonstruje w sobotę. W debiutanckim sezonie (2022/23) Superligi zdobyła 151 bramek, w minionym 115, a w sześciu meczach obecnych rozgrywek trafiła 27 razy i dołożyła 24 asysty. Wiele razy musiała udowadniać, że cierpliwość i trzymanie się obranej ścieżki pozwalają sięgać po coraz wyższe cele. – Myślę, że bycie lojalnym wobec swojego klubu i ciężka praca zawsze przynoszą efekty – podkreśla zawodniczka, mając na myśli pierwsze powołanie do kadry. Otrzymała je w marcu 2023 roku. Choć w meczach z Kosowem nie wystąpiła, to obecność na zgrupowaniu wynagrodziła jej lata starań. – To było wielkie zaskoczenie. Serce mi się wtedy mocniej otworzyło, zwłaszcza że mam za sobą też długą historię i aż cztery operacje kolan. Determinacja przyniosła owoce – wspomina.
Perfekcyjny wzór
Fakt, iż na trwającym zgrupowaniu przychodzi jej rywalizować ze wspomnianą Kobylińską, traktuje jako ogromną inspirację i dodatkową motywację. – Doskonale wiem, jak klasową zawodniczką jest Monika i zawsze będę się na niej wzorować. Kiedy pojechałam na zgrupowanie po raz pierwszy, starałam się ją podpatrywać. Dopiero wchodziłam do tego świata i musiałam uczyć się, co i jak funkcjonuje, a Monika była perfekcyjnym wzorem. Wszystko robiła konkretnie, wiedziała, co trzeba zrobić na boisku, znała każdą zagrywkę. Wiem, że muszę się od niej bardzo dużo uczyć, bo ma ogromny staż w kadrze. Cieszę się, że mogę czerpać z jej doświadczenia – podkreśla Łęgowska. – Jeśli tylko dostanę szansę, będę się starała pokazać z jak najlepszej strony, wykorzystać każdą minutę i udowodnić, że jestem gotowa do grania. Chcę wnieść od siebie coś małego, co przełoży się na duży sukces drużyny.
Marzenie „świeżynki”
Perspektywa mistrzostw Europy, których Polska będzie współgospodarzem, rozpala wyobraźnię. Marzenia o występie przed własną publicznością nie omijają również Łęgowskiej. – Wciąż jestem „świeżynką” w kadrze, ale myślę, że to może być coś ciekawego i przełomowego. Teraz skupiam się na zgrupowaniu, by pokazać wszystko, co najlepsze. Euro w Polsce to coś niesamowitego. Każda zawodniczka pragnie wystąpić w takim turnieju. Wszystko jednak będzie zależało od formy i tego, jak zaprezentujemy się na treningach. Koncentruję się więc na meczu z Islandią, a potem zobaczymy, czy trener zauważy we mnie to coś, co pozwoli mi dołączyć do kadry także na turniej – przyznaje na koniec zawodniczka.
Bilety na mecz z Islandią w Arenie Katowice wciąż są dostępne. Można je nabywać za pośrednictwem serwisu Eventim.pl.
(mha)