Wojna polsko-duńska

Decydująca rozgrywka o mistrzostwo Europy w Pardubicach zapowiada się pasjonująco. Liderujących Kacpra Worynę oraz Leona Madsena od Macieja Janowskiego oraz Michaela Jepsena Jensena dzieli zaledwie punkt!

Czy Maciej Janowski sięgnie w Pardubicach po mistrzostwo Europy? Jeśli tak, to w sezonie 2027 powalczy o mistrzostwo świata. Fot. Marcin Karczewski / Press Focus

SPEEDWAY EUROPEAN CHAMPIONSHIP

Wytrawni fani dyscypliny żużlowy maraton w Pardubicach kochają, ale zarazem go nienawidzą. Kochają, bo to impreza jedyna w swoim rodzaju. Kto raz przyjechał na obiekt Svítkov, ten przeważnie wraca tam co roku, a zaliczenie przynajmniej raz imprezy w pełnym wymiarze (trzy dni w Pardubicach plus Memoriał Lubosa Tomicka na deser w Pradze) to wręcz jak podróż do Mekki. Czemu nienawidzą? Bo Pardubice wyznaczają czas. Ten turniej to znak, że sezon żużlowy właśnie dobiega końca i na pół roku, a czasami dłużej, trzeba będzie się pogodzić z brakiem warkotu motocykli.

Wysoka stawka

W tym momencie cieszmy się jednak czeskim turniejem, bo jest czym! Na początek decydująca runda SEC, która jeszcze nigdy nie zapowiadała się tak ciekawie. Realne szanse na złoto ma… siedmiu zawodników! Bo siódmy po trzech turniejach Mikkel Michelsen, który ma sześć punktów straty do prowadzących Woryny oraz Madsena, może odrobić tę stratę podczas dwóch wyścigów. Przypomnijmy, że zwycięzca będzie miał zapewniony start w przyszłorocznym cyklu Grand Prix, co tylko podbija stawkę.

Przed rokiem w Czechach po złoty medal sięgnął Patryk Dudek i był to dopiero pierwszy triumf Polaka w tych rozgrywkach, choć promotorem tej imprezy od kilkunastu lat jest polska firma One Sport. Teraz wyżej stoją akcje Janowskiego oraz Woryny, a z punktu widzenia interesu polskiego żużla najbardziej „opłacałby” się nam triumf „Magica”. „Duzers ” i Woryna mają już bowiem pewne miejsce w przyszłorocznej stawce mistrzostw świata, Janowski byłby czwartym do brydża. Trener żużlowej kadry Stanisław Chomski wierzy, że nasi reprezentanci są w stanie zupełnie zdominować piątkowe zawody.

– Trzech Polaków z medalami byłoby osłodzeniem tego sezonu, ponieważ w tym roku większość zawodów międzynarodowych nie poszła po naszej myśli. Na pewno każdego z nas takie rozstrzygnięcie by uradowało – mówi szkoleniowiec.

Pardubice są kultowe

Symbolicznie zamykający sezon żużlowy w Europie maraton w Pardubicach składa się z tryptyku: impreza mistrzowska FIM lub FIM Europe w piątek, Zlata Stuha w sobotę dla juniorów oraz najstarszy żużlowy turniej na świecie (w tym roku będzie to już 78. edycja imprezy), czyli słynna Zlata Prilba w niedzielę. Wyjątkowa atmosfera sprawia, że podczas trwającego blisko pięć godzin turnieju nikt się nie nudzi. Finałowy bieg rozgrywany jest na sześć okrążeń. Stałym elementem krajobrazu są czeskie przysmaki i duże ilości piwa, sprzedawane przez Czeszki po rozłożystych trybunach.

– Osobiście cieszę się z tego, że co roku tłumy kibiców przyjeżdżają do Pardubic na cały weekend. Robią świetną atmosferę, ten weekend jest świętem sportu w Czechach. Dużo ludzi w moim kraju odnośnie żużla zna tylko ten weekend. Jeżeli kogoś zapytasz o żużel, to zapewne nie będzie wiedział, co to, ale gdy tylko wspomnisz o Zlatej Prilbie, to będzie rozumiał, ponieważ to ogromne wydarzenie. Zdobycie medalu byłoby moim wielkim marzeniem – mówi szósty po trzech turniejach reprezentant gospodarzy Jan Kvech.

– To tor bardzo szeroki, długi i o łagodnych łukach. Dlatego jest tam trudno o ściganie się. Trzeba mieć szybki sprzęt, bo jeżeli źle rozegra się pierwsze metry, to mogą być poważne problemy z tym, aby cokolwiek zrobić – dodaje Chomski.

Co jeszcze sprawia, że ten turniej jest inny od wszystkich? Przede wszystkim ściganie w sześciu na praktycznie jedynym torze żużlowym, który na to pozwala ze względu na swoje parametry, do tego bardzo specyficzny program zawodów. Na starcie zobaczymy 36 zawodników – tego nie ma nigdzie indziej. Postępującym problemem jest jedynie niestety pogarszająca się z roku na rok obsada. W tym roku zobaczymy tylko dwóch stałych uczestników Grand Prix – Jasona Doyle’a i Andrzeja Lebiediewa – oraz Rohana Tungate’a i Kima Nilssona, którzy zapewnili sobie starty w Grand Prix w sezonie 2027. Polskę reprezentować będą Przemysław Pawlicki, Maksymilian Pawełczak, Jakub Jamróg oraz Robert Chmiel.

Wszyscy tracą...

Winę za taki stan rzeczy w dużym stopniu ponoszą niestety Polacy, którzy jakby złośliwie planują ligowe finały w czasie czeskiego weekendu. Przez lata ściganie w Pardubicach nakładało się też z ostatnim w sezonie turniejem GP w Toruniu. W tym roku miało być inaczej, ale PGE Ekstraliga… przełożyła rewanżowe mecze o medale o tydzień – rewanż pomiędzy Spartą a Apatorem odbędzie się mniej więcej trzy godziny po zakończeniu Prilby. Szkoda, bo to wyklucza przyjazd Roberta Lamberta, Brady’ego Kurtza, Dudka, Janowskiego czy Artioma Łaguty. Tracą na tym wszyscy – organizatorzy, żużlowcy i kibice, którzy będą musieli wybierać.

Dla wielu Pardubice są jednak świętością i to tam spędzą pierwszy weekend października. Tym bardziej że prognozy pogody są bardzo optymistyczne. A potem wielomiesięczna przerwa…

Mariusz Rajek

Lista startowa finałowej rundy SEC w Pardubicach:

1. Adam Ellis (Wielka Brytania)
2. Maciej Janowski (Polska)
3. Kim Nilsson (Szwecja)
4. Kai Huckenbeck (Niemcy)
5. Leon Madsen (Dania)
6. Kacper Woryna (Polska)
7. Mikkel Michelsen (Dania)
8. Patryk Dudek (Polska)
9. Przemysław Pawlicki (Polska)
10. Piotr Pawlicki (Polska)
11. Andzejs Lebedevs (Łotwa)
12. Michael Jepsen Jensen (Dania)
13. Mathias Pollestad (Norwegia)
14. Vaclav Milik (Czechy)
15. Nazar Parnitskyi (Ukraina)
16. Jan Kvech (Czechy)
17. Daniel Klima (Czechy)

18. Adam Nejezchleba (Czechy)

Klasyfikacja przejściowa (po trzech z czterech turniejów): 1. Woryna 34, 2. Madsen 34, 3. Janowski 33, 4. Jepsen Jensen 33, 5. Dudek 30, 6. Kvech 29, 7. Michelsen 28, 8. Huckenbeck 26, 9. Przemysław Pawlicki 23.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się