Wrócić na zwycięską ścieżkę

Rozmowa z Malthe Hojholtem, duńskim pomocnikiem Górnika Zabrze

Malthe Hojholt szybko zadomowił się w ekstraklasie. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

Przed wami spotkanie z zamykającą tabelę Wieczystą Kraków. Jakie jest nastawienie przed sobotnim spotkaniem?

- Po ostatnim meczu z Legią był niedosyt, bo mogliśmy wygrać. Skończyło się na jednym punkcie, mimo że zagraliśmy dobry mecz. Teraz nie tylko że chcemy zagrać dobre spotkanie, ale przede wszystkim wygrać.

Za wami już pewnie analiza najbliższego rywala. Co może pan powiedzieć o Wieczystej?

- Trzeba się nastawić na trudną grę, bo tak jest – jak widzę – w każdym meczu w polskiej lidze. Nie ma co patrzeć na to, że są na ostatnim miejscu w tabeli. Musimy patrzeć na siebie i mogę powiedzieć, że w stu procentach będziemy przygotowani do tego pojedynku.

Z Legią mimo przewagi i wielu strzałów - nie udało się trafić celnie na bramkę rywala. Co będzie decydowało w grze z Wieczystą?

- Z Legią przed tygodniem faktycznie wypracowaliśmy sobie wiele sytuacji do zdobycia bramki, ale trafić się nie udało. W tygodniu sporo czasu poświęciliśmy na wykańczanie sytuacji, na celność uderzeń. Jestem przekonany, że efekt tego zobaczymy w sobotniej grze.

Po 13. kolejkach jesteście wiceliderem tabeli z 28 punktami. Jak pan na wszystko patrzy?

-  Pozycja w tabeli jest dobra. Jasne, mogło być jeszcze lepiej, ale nie ma co narzekać. Punktujemy, gramy dobre spotkania. Zabrakło może trochę szczęścia w niektórych występach, ale na teraz, patrząc na ligę i puchar, to można powiedzieć, że jesteśmy w dobrym miejscu.

Po wrześniowo-reprezentacyjnej przerwie w lidze trzy remisy i wygrana z Jagiellonią 10 października. Wynik poniżej oczekiwań?

- Trochę punktów uciekło, ale nie ma mowy o jakimś kryzysie. W sezonie zdarzają się różne okresy, -jest lepiej, jest trochę gorzej. Teraz najważniejsze dla nas to wrócić na zwycięską ścieżkę i jestem przekonany, że uda nam się to w sobotę.

W Polsce jest pan od dwóch miesięcy. Decyzja przejścia do Polski z włoskiej Pizy była dobra?

- Tak. Jestem zadowolony, że tutaj się znalazłem. Klub jest silny, jest w nim fajna grupa ludzi. Zespół jest dobry i jest szansa na osiągnięcie sukcesu.

W Polsce grało i grają duńscy piłkarze. Trener Niels Frederiksen dwa razy wywalczył już mistrzostwo Polski z Lechem. Przed przenosinami do Polski rozmawiał pan z kimś z nich?

- W Pisa SC byłem razem z Filipem Stojilkoviciem, byłym piłkarzem Cracovii. Wypowiadał się w samych superlatywach nie tylko o polskiej lidze, ale też o Górniku. Z nim rozmawiałem na temat gry w Polsce.

A Lukas Podolski, właściciel Górnika? Z nim też była okazja do porozmawiania?

- Tak. Spotkałem się z nim i z ludźmi z klubu. Jeśli wiem, że pracują tutaj tacy ludzie, to widzę ambicje w tym klubie. Przed podjęciem decyzji o przenosinach, było dla mnie ważne, że tak to wygląda.       

Były inne opcje transferowe z Włoch?

- Nigdy decyzja o przenosinach do nowego kraju nie jest łatwa. Ale kiedy pojawiła się możliwość występów w Górniku, to po rozmowach - także z trenerem Gasparikiem - zdecydowałem, że to będzie dla mnie dobre rozwiązanie.

Porównując kluby, w których pan grał – duński Aalborg, włoską Pisę i Górnika – co się nasuwa? Jak polski klub wygląda na tle innych?  

- Pozytywnie. Wysoki poziom. W Aalborgu było zresztą pod tym względem podobnie. Pisa może jest mniejszym klubem. Przejście tutaj z Włoch to dla mnie krok do przodu. Tak to widzę.

Co może pan powiedzieć o ekstraklasie?

- Wyższy poziom niż w najwyższej klasie rozgrywkowej w Danii i wyższy niż w Serie B. Jasne, Serie A, to już inny poziom. W ekstraklasie spotkania stoją na dobrym poziomie, jest dobre otoczenie, bo dużo kibiców i piękne stadiony. Do tego wiele silnych zespołów i zażarta walka o czołowe miejsca.     

Wiedział pan cokolwiek o Polsce przed przenosinami do naszego kraju?

- Wielu piłkarzy w ostatnim czasie decyduje się na grę w waszym kraju. To pokazuje kierunek. Liga tutaj mocno się rozwija, jest coraz mocniejsza. Dla mnie więc decyzja o przenosinach do Górnika była jak najbardziej zasadna.

Po dwóch latach spędzonych w Toskanii trudno przenieść się w inne miejsce?

- Zobaczymy (uśmiech). Jasne, jest coraz zimniej, ale pochodzę przecież z Danii, a tam jest równie chłodno jak tutaj.     

Jakie stawia pan sobie cele?

- Wiem, że za Górnikiem bardzo dobry poprzedni sezon i jest nastawienie, żeby było jeszcze lepiej. Widziałem obrazy z tamtego sezonu i wyglądało to dobrze. Chcemy, żeby albo podobnie, albo jeszcze lepiej było teraz. Łatwo nie będzie, ale walczymy.

Rozmawiał Michał Zichlarz  

MALTHE HOJHOLT

◾ Data urodzenia : 16 kwietnia 2001 r. 
◾ Miejsce urodzenia : Hjorring
◾ Wzrost/waga : 182 cm/67 kg
◾ Pozycja na boisku : defensywny pomocnik  
◾ Kariera : FC Hjorring, Aalborg BK, Pisa SC, Górnik Zabrze (kontrakt do 30 czerwca 2029).
Występy w juniorskiej reprezentacji Danii

 

17  MECZÓW w Serie A ma rozegranych Malthe Hojholt. Wszystkie w poprzednim sezonie w Pisa SC. Łącznie w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech uzbierał 850 minut.

Spokój i konsekwencja

Górnik rośnie jako organizacja, a przedłużenie kontraktu z trenerem Michalem Gasparikiem do 2030 roku jest dowodem konsekwencji i zaufania między ludźmi, którzy budują klub.

Wyniki przyszły bardzo szybko, przez co może umykać, jak wielki skok wykonuje Górnik. Rozbudowa struktur i naturalne wyłonienie się zarządu w dwuletnim procesie uwidaczniają nieco, jakie błędy popełniano w polskiej piłce przez długie lata. Na całe szczęście prywatyzacja Górnika nie była robiona dla samej prywatyzacji. Widzimy, że same pieniądze nic nie dają, a wpompowane szybko, bez planu ich wykorzystania, zamiast pomóc, mogą przynieść wielkie kłopoty. Cierpliwość i wspomniana wcześniej konsekwencja są w tym momencie wynagradzane. Lukas Podolski rozumie, że klub piłkarski to organizm i należy równomiernie rozkładać akcenty, zmierzając w kierunku rozwoju.

Co do samego trenera Gasparika, można powiedzieć, że to wielki fachowiec, a do tego czuje ducha klubu. Jego styl, oparty na ciężkiej i intensywnej pracy, połączony z wyrachowaniem, pasuje tu jak ulał. Do tego dochodzi świetny sztab, który tworzy zespół uzupełniających się osobowości.

Nawet teraz, w czasie pewnego kryzysu spowodowanego wybiciem z rytmu przez powołania wielu zawodników do reprezentacji narodowych, widać, że potrafimy sobie z tym radzić. Z jednej strony bolą remisy, w których mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale z drugiej należy cenić zdobyte punkty. Mimo wszystko nadal jesteśmy w budowie, szukamy rozwiązań na pewnych polach i musimy być gotowi na to, że nie zawsze będzie idealnie.

Teraz mecz z Wieczystą należy wygrać, przecisnąć choćby z biodra. Dyskusje o stylu szybko ulecą, a kalkulator ligowych punktów nie zapomina. Ta drużyna wielokrotnie dawała nam zwycięskie spektakle, więc w tym momencie, kiedy najważniejsze są punkty, możemy przymknąć oko. Oczywiście wcale tak nie musi być, tym bardziej że beniaminek w ataku ma rozmach, ale w obronie prezentuje raczej radosny futbol.

Ciekawe, jak zagramy w obliczu absencji Rafała Janickiego, który dotąd raczył nas profesorską grą. Czekamy na miłe niespodzianki. Jadymy durś!




Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się