Wstrząs w Sosnowcu
Tak kiepskiego początku sezonu koszykarki MB Zagłębie nie miały od czasu powrotu do ekstraligi w 2020 roku.
W Sosnowcu mają nad czym myśleć... Fot. Facebook MB Zagłębie Sosnowiec
Nie tak miał wyglądać początek sezonu w wykonaniu zespołu Piotra Gliniaka. Piąty zespół minionych rozgrywek w sześciu meczach odniósł tylko jedno zwycięstwo i jeśli nie chce spisać na straty bieżącej kampanii, musi zacząć wygrywać. Pierwsza okazja nadarzy się już w sobotę, gdy do Sosnowca zawita beniaminek z Łodzi.
Zagłębie na inaugurację niespodziewanie uległo u siebie ekipie z Bochni, która jak na razie jest jedną z rewelacji rozgrywek, a potem poległo w Toruniu. Gdy w trzeciej kolejce Sosnowiczanki wygrały u siebie ze Ślęzą Wrocław, wydawało się, że wracają na właściwe tory. Tak się jednak nie stało. Wyraźne porażki z drużynami z Poznania i Gorzowa i nieco pechowa przegrana w Warszawie sprawiły, że Zagłębie zalicza jak na razie najgorszy start od sezonu 2020/21. Wówczas po powrocie na parkiety ekstraligi ekipa z Sosnowca w pierwszym meczu pokonała Ślęzę, ale potem poniosła pięć porażek z rzędu. Podniosła się dopiero w siódmej kolejce.
Jak będzie tym razem? Jeśli teraz Zagłębie nie sięgnie po komplet punktów, sytuacja zrobi się naprawdę nieciekawa. – Nie tak to miało wyglądać. Wydawało się, że po meczu ze Ślęzą złapaliśmy rytm. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale w kolejnym meczu, w Poznaniu, już w pierwszej akcji straciliśmy naszą rozgrywającą Jadę Walker. Sędziowie w tamtej sytuacji nawet nie odgwizdali faulu. Jakby tego było mało, w Gorzowie urazu doznała Martyna Jasiulewicz, która mogła rotować Walker na rozegraniu. To sprawiło, że w Warszawie, gdzie wygraną wypuściliśmy w ostatnich sekundach, graliśmy bez klasycznej rozgrywającej. Na pewno zawiodła Jada Rice, która kompletnie nie odnajduje się w naszej lidze – mówi w rozmowie ze „Sportem” Piotr Gliniak. Z naszych informacji wynika, że Amerykanka po meczu z Widzewem pożegna się z zespołem.
– Kalendarz też nie był dla nas łaskawy, ale tak jak mówiłem, to są sprawy, które nie mogą przysłonić tego, że jesteśmy w dołku. W Warszawie do przerwy prowadzimy, a potem wychodzimy z szatni z głowami w chmurach i rywal odrabia straty. Mimo to z Polonią, która co prawda jest niepokonana, ale do meczu z nami grała z niżej notowanymi rywalami, powinniśmy wygrać. Na pewno gdyby Ola Zięmborska i Aldona Morawiec doszły wcześniej do zespołu, od razu wyglądałoby to lepiej. Oczywiście, super, że są z nami, bo to wartość dodana – Ola w Warszawie zdobyła 25 punktów. Po meczu z Widzewem mamy cztery tygodnie przerwy. Oczywiście nie wyobrażam sobie innego scenariusza niż nasza wygrana, a przerwę na reprezentację wykorzystamy na ciężką pracę – podkreśla trener Zagłębia.
Na zwycięstwo z Widzewem, a następnie na poprawę gry i lepsze wyniki, liczy także prezes klubu z Sosnowca. – Na pewno wstrząs musi być, bo tak grać nie możemy. Gdyby w Gorzowie trener Maciejewski nie wpuścił młodzieży na ostatnie minuty, to nawet nie chcę wiedzieć, jak by się to skończyło. Personalne zmiany też będą, ale na razie nie chcę mówić o szczegółach. Teraz najważniejszy jest mecz z Widzewem – ucina Arkadiusz Baliński, prezes klubu z Sosnowca.
Początek meczu z Widzewem Łódź w sobotę o godz. 18.00 w hali przy ul. Żeromskiego. Wstęp wolny.
Krzysztof Polaczkiewicz