Yang, Peng, Ahmed...
Trudno było przypuszczać, że obok chińsko- i arabskobrzmiących nazwisk medalistek mistrzostw świata znajdzie się Zielińska, czyli typowo polskie.
Do 96 kg Weronika Zielińska musiała podchodzić aż trzy razy; tu w skutecznym ataku. Fot. IWF
PODNOSZENIE CIĘŻARÓW
Prognozując występ Weroniki Zielińskiej w Ningbo, nie spodziewaliśmy się rewelacji. Opiekująca się kobiecą reprezentacją Paulina Szyszka, a jednocześnie odkrywczyni talentu zawodniczki i jej trenerka klubowa w AZS AWF Biała Podlaska, jeszcze przed podróżą w głębokie rejony Państwa Środka zastrzegała, że jej podopieczna we wrześniu 2025 przeszła operację stawu skokowego oraz kolanowego i dopiero wiosną tego roku wznowiła treningi.
Zmienianie kategorii
Do tego doszło zbijanie wagi, bo żeby móc startować w kategorii 86 kg, ważyła za mało, a żeby w 77 kg – za dużo. W kwietniu „Ziela” wystąpiła na mistrzostwach Europy w Batumi, gdzie – jeszcze w tej cięższej kategorii – uzyskała 219 kg (95+124), zajmując 10. miejsce. Zwyżkę formy zaakcentowała na czerwcowych mistrzostwach Polski w Radomsku, wygrywając w 86 kg z rezultatem 227 kg (100+127). Wkrótce zapadła decyzja o przejściu do wagi 77 kg, w której można dźwigać mniej i teoretycznie mieć większe szanse na wyższe miejsce w rywalizacji międzynarodowej. Wzdychając za swą koronną kategorią 81 kg – zdobyła w niej złoto (2024 w Sofii) i brąz (2025 w Kiszyniowie) mistrzostw Europy – Zielińska zaciskała zęby, trenowała i pozbywała się kilogramów. Dopięła swego, bo mierząc ponad 180 cm i ważąc niecałe 77 kg, w czwartek wyglądała rewelacyjnie.
Dwa udane podejścia
Czarujący uśmiech i serduszko tworzone z dłoni podczas prezentacji zdawały się sugerować, że będzie dobrze. Trenerka Szyszka przewidywała, że 29-latka uzyska w dwuboju 236 kg, ale ciasnota (38 zawodniczek) w tej olimpijskiej kategorii zepchnęła ją do grupy C. W Polsce dopiero wstawało słońce, gdy Zielińska mocowała się ze sztangą. „Mocowała się” to adekwatne określenie, bo w dwóch pierwszych podejściach do 96 kg w rwaniu nie dociągała jej na odpowiednią wysokość, po czym rzucała ją przed siebie. Odporność psychiczna i niemałe już doświadczenie pozwoliły jednak zaliczyć ten ciężar za trzecim razem i odetchnąć. Koszmar powrócił w podrzucie, ale tu trzeba było mieć sokoli wzrok, żeby dostrzec niedozwoloną pracę łokci (tzw. dociski) przy wybijaniu 120 kg nad głowę. Dysponował nim tercet sędziów i czteroosobowe jury. Na nic się zdał protest po drugiej – wydawać by się mogło – czystej próbie; arbitrzy nie zmienili werdyktu. Polka stanęła pod ścianą, lecz w trzecim podejściu bezbłędnie zaliczyła owe 120 kg, dzięki czemu mogła zostać sklasyfikowana. W swojej grupie Zielińska była 7., ale w związku z tym, że 9 sztangistek z grupy A i 8 z grupy B było od niej lepszych w dwuboju, słabiutkie 216 kg dało 24. pozycję. Czy na kolejnych zawodach poprawi miejsce w rankingu olimpijskim i zdoła pojechać na drugie igrzyska? Będzie o to szalenie trudno.
Chiński popis
Pod nieobecność Koreanek z Północy, „trzaskających” medale we wcześniejszych kategoriach, z bardzo dobrej strony pokazały się Chinki. Cuiting Peng o 3 kg poprawiła rekord świata w rwaniu, wypracowała 6-kilogramową przewagę, ale czysty, choć kiepski wynikowo podrzut nie pozwolił utrzymać miana liderki. Złoto odebrała jej Qiuxia Yang i wcale nie musiała bić rekordów globu, by potwierdzić, że w ciężarach drugi bój jest decydujący i nim się wygrywa. Hala w Ningbo wiwatowała na cześć rodaczek, bijąc też brawo Sarze Ahmed z Egiptu, która dopiero za trzecim razem podrzuciła 144 kg, wskakując na trzeci stopień podium. Co się najadła nerwów, to jej...
KOBIETY
Kategoria 77 kg: 1. Qiuxia Yang (Chiny) 265 kg (120+145), 2. Cuiting Peng (Chiny) 262 kg (126+136), 3. Sara Ahmed (Egipt) 258 (114+144) … 24. Weronika Zielińska 216 kg (96+120).
Marek Hajkowski