Zapolnik kontra Sydorenko

5 milionów złotych schodzi na dalszy plan, bo najważniejsze są... 3 punkty.

Bramkarz Miedzi Dmytro Sydorenko zdaje sobie sprawę, że Bruk-Bet Termalica ma mocną ofensywę. Fot. Facebook Miedzi Legnica

Po wtorkowym zwycięstwie w rozgrywkach Pucharu Polski, Bruk-Bet Termalica Nieciecza jest jednym sześciu pierwszoligowców w 1/8 finału. Z jednej strony Marcin Brosz może więc być dumny ze swoich zawodników, ale na razie szkoleniowiec „Słoni” nie myśli o... 5 milionach złotych netto od PZPN-u za wygranie pucharowej rywalizacji.

Na wysokim poziomie

W tej chwili koncentruje się wyłącznie na I-ligowej rywalizacji, w której Niecieczanie, mający zaledwie punkt straty do lidera, zagrają w Legnicy z Miedzią uboższą tylko o dwa oczka. Jeżeli do tego dodamy jeszcze, że bilans bezpośrednich potyczek jest wyrównany: 6 zwycięstw, 2 remisy i 6 porażek, a bilans bramkowy wynosi 20:19 na korzyść Legniczan, to okaże się jasne, że faworyta nie sposób wskazać.

- Na pewno będzie to trudny i wymagający mecz – twierdzi bramkarz Miedzi Dmytro Sydorenko. – Bruk-Bet Termalica jest bardzo dobrym zespołem, podobnie jak Polonia Warszawa, z którą w poprzedniej kolejce zremisowaliśmy na wyjeździe 1:1. Zresztą w tej lidze jest wiele mocnych drużyn, co widać także w tabeli, która jest bardzo „płaska”. 9 zespół ma tylko 3 punkty straty do lidera, więc każdy mecz jest bardzo ważny. My tak właśnie podchodzimy do najbliższego spotkania, ale i rywale mają swoje ambicje. Na pewno będą się chcieli zrehabilitować za ostatnią ligową porażkę 1:3 w Gdyni. W dodatku przyjadą do nas podbudowani pucharowym zwycięstwem odniesionym w międzyczasie. Motywacja zarówno u nich, jak i u nas będzie więc na bardzo wysokim poziomie, ale wierzę, że to my będziemy bardziej dążyć do tego, żeby zgarnąć 3 punkty.

Widowisko okraszone golami

Kibice mogą więc liczyć na ciekawe widowisko okraszone golami. Tym bardziej, że zespół z Niecieczy pod względem liczby strzelonych goli plasuje się na podium I-ligowej stawki, a drużyna Dawida Kroczka ma tylko jedno trafienie mniej. Bruk-Bet Termalica ma jednak w swoich szeregach snajpera, bo na takie miano 34-letni Karol Zapolnik zapracował nie tylko 7 golami strzelonymi w tym sezonie. Swoją skuteczność prezentował także jako zawodnik... Miedzi, a jego 11 trafień w 26 występach w koszulce ze złotym lwem na piersiach w sezonie 2020/21 do dzisiaj budzą szacunek w sympatykach „Miedzianki”.

- My też mamy swoje atuty w ofensywie, ale zdajemy sobie sprawę, że w defensywie musimy się mocno skupić na całym zespole z Niecieczy – dodaje ukraiński golkiper. – Kamil Zapolnik jest doskonale znany kibicom Miedzi, ale nie tylko z tego, że strzelał gole dla naszego klubu. W swoim ostatnim występie w Legnicy zdobył dwie bramki w meczu wygranym 4:1 przez zmierzającą wtedy do ekstraklasy Bruk-Bet Termalicę. Trzeba więc będzie na niego uważać, ale tak samo pilnować należy Damiana Hilbrychta, który miał świetny początek sezonu, oraz na Krzysztofa Kubicę, którego trafienie przesądziło o awansie Niecieczan do 1/8 Pucharu Polski. Każdy z nich ma swoje atuty, a moim zadaniem jest, żeby nie dać się zaskoczyć.

Niewiele się zmieniło

- Ważne to jest zarówno z perspektywy całej drużyny, ale i też z mojego osobistego punktu widzenia. Trener Dawid Kroczek po przejęciu drużyny postawił na mnie, ale to nie znaczy, że Ivan Luczić, który bronił wcześniej jest „w odstawce”. Pod kątem naszej rywalizacji niewiele się zmieniło. Trenujemy tak samo jak wcześniej. Miejsce między słupkami jest jednak tylko jedno i w tej chwili ja staję w bramce i staram się wykonywać swoje zadanie najlepiej jak potrafię. Chcę utrzymać swoje miejsce w składzie i mam nadzieję, że pokazuję to swoją postawą na treningach oraz w meczach. Ocenę swojej gry pozostawiam jednak trenerowi i kibicom, ale muszę dodać, że czuję wsparcie z ich strony i chcę, żeby tak było dalej – zakończył Dmytro Sydorenko.

Jerzy Dusik

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się