Złoty powrót

TRZY PYTANIA DO... BARTŁOMIEJA LEMAŃSKIEGO, środkowego reprezentacji Polski

Bartłomiej Lemański zaliczył spektakularny powrót do kadry. Fot. press Focus

1. Gdy przed siedmioma laty zagrał pan po raz ostatni w kadrze, spodziewał się, że do niej nie tylko wróci, ale jeszcze zdobędzie mistrzostwo Europy i wybrany zostanie do „drużyny marzeń” turnieju?

- W ogóle się nie spodziewałem, że będę miał taką okazję. Nie tylko, że będę w „drużynie marzeń”, ale zacznijmy od tego, że będę w kadrze. Był taki moment, że ja naprawdę nie miałem nadziei, że wrócę. Dostałem szansę i cieszę się, że wykorzystałem ją do końca, bo kończymy sezon z dwoma złotymi medalami (Biało-czerwoni w tym sezonie sięgnęli też po triumf w Lidze Narodów – przyp. red.), więc czego chcieć więcej?

2. W pierwszym secie grał pan wręcz perfekcyjnie, ale w końcówce popełnił błąd, który mógł kosztować drużynę przegranego seta. Co pan wtedy pomyślał?

- To był uśmiech od losu, bo zepsułem bardzo ważną piłkę setową, a rywale dotknęli wtedy siatki. Pomyślałem wówczas, że nie można zmarnować tej szansy, bo to był naprawdę bardzo ważny punkt, a potem tego seta wygraliśmy. Długo tego nie zapomnę.

3. Pierwszy set wygraliście na przewagi, broniąc kilka piłek setowych. Było nerwowo?

- W ogóle nie było nerwowo. Mamy tylu doświadczonych chłopaków, którzy grali już w tylu finałach, dużo poważniejszych nawet, że presja im nie jest straszna. Zresztą każdy odczuwa stres i presję, bo one zawsze się pojawiają, gdy jest duża stawka. Każdy z nas już nauczył się radzić sobie z nimi. Trudno rozpoczyna się mecz, ale jak się człowiek rozkręca, to jest już dużo łatwiej. Mimo wszystko zagraliśmy bardzo dobrze. Mieliśmy jeden przestój w jednym secie, w którym Francuzi nas trochę pogonili, ale jesteśmy z medalem, już chyba nikt nie będzie tego analizował.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się