Zmiany na czele
Ostatni etap już nie daje nadziei na dobre lokaty Biało-czerwonych.
W samochodzie musi wszystko grać... Fot. SIPA USA/PressFocus
RAJD MAROKA
Na czwartym, przedostatnim etapie terenowego Rajdu Maroka Polacy uplasowali się poza czołówką. Nie mają też już szans na wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej, o zwycięstwo w której zapowiada się w sobotę zacięta walka.
Fordy Raptory zespołu Energylandia uplasowały się w drugiej „10”. Marek Goczał z pilotem Maciejem Martonem zajęli 11. miejsce, a jego syn Eryk z Szymonem Gospodarczykiem - 19.
Etap ze startem i metą w Zagorze wygrał Szwed Mattias Ekstroem (Ford), o 35 sekund przed Henkiem Lateganem z RPA (Toyota). Marek Goczał stracił do niego 9:37, a Eryk - 15:25.
W piątek duże straty poniósł dotychczasowy lider rajdu Hiszpan Carlos Sainz, który uzyskał 15. czas i przed ostatnim dniem spadł na czwarte miejsce. Prowadzenie objął natomiast szósty na etapie 24-letni Amerykanin Seth Quintero (Toyota).
Różnice w klasyfikacji generalnej są niewielkie. Realną szansę na podium ma nawet szósty Amerykanin Mitchell Guthrie (Ford), tracący do swojego rodaka 7:04. Eryk Goczał zajmuje dziewiąte miejsce – 21:24 straty, a Marek 12. - 41.14.
Równie ciekawie jest w rywalizacji motocyklistów. W piątek prowadzenie w rajdzie odzyskał Australijczyk Daniel Sanders, który był najszybszy i zepchnął z pozycji lidera swojego kolegę z zespołu fabrycznego KTM Hiszpana Edgara Caneta. Przed ostatnim etapem różnica między nimi to zaledwie 1:31.
Borykający się w Maroku z problemami natury fizycznej Konrad Dąbrowski (KTM) ostatnie dni imprezy traktuje treningowo. W piątek zajął 23. miejsce ogólnie i 14. w klasie Rally 2. Na liczącym 321 kilometrów odcinku specjalnym stracił do Sandersa 27:35. W klasyfikacji generalnej jest 26.
W sobotę odbędzie się kończący rajd piąty etap, ponownie ze startem i metą w Zagorze. Jego trasa liczy 357 km, z czego 259 km to odcinek specjalny.
Z Zagory Kryspin Dworak/PAP