Zmiany na lepsze!
Odra pod wodzą nowego trenera i po roszadach w składzie pokonała Śląsk w emocjonujących okolicznościach!
Odra walczyła do upadłego i wyeliminowała Wrocławian. Fot. Press Focus/ Mateusz Porzucek
Po ostatnim meczu 1/16 finału Pucharu Polski już wszystko jest jasne. Dalej grają: 2 drużyny z III ligi, 4 z II ligi, 6 z I ligi i 4 z ekstraklasy. Na stadionie Itaka Arena szansę ratowania honoru najwyższej klasy rozgrywkowej miał jeszcze Śląsk, ale Wrocławianie przegrali po dogrywce 1:2!
Kibice Odry przed pierwszym gwizdkiem zastanawiali się przede wszystkim, ile Piotr Plewnia mógł zdziałać w dwa dni. W poniedziałek został trenerem Opolan, we wtorek i w środę miał treningi, podczas których poznawał piłkarzy Niebiesko-czerwonych, a w czwartek wieczorem przypatrywał się z bliska... niemocy swoich podopiecznych. Wprawdzie w wyjściowym składzie dokonał czterech zmian w porównaniu z tym, co w swoim ostatnim swoim meczu zaproponował Łukasz Tomczyk, ale gołym okiem od początku było widać, że choroba, którą były trener zaraził piłkarzy ze stolicy polskiej piosenki, wymaga: najpierw dobrej diagnozy, a następnie dłuższego leczenia niż dwie jednostki treningowe.
Dość powiedzieć, że na tle rywala z ekstraklasy Opolanie w pierwszej połowie nie byli w stanie pokazać nic zaskakującego. Oddali tylko jeden celny strzał – wykonany przez Bartosza Biedrzyckiego z rzutu wolnego, ale doświadczony Michał Szromnik zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
Niewiele więcej pracy miał jednak także Artur Haluch, który wrócił do bramki Odry. Raz interweniował, gdy Karol Linetty w podbramkowym zamieszaniu oddał lekki strzał. Natomiast w najgroźniejszej sytuacji – gdy Piotr Samiec-Talar ograł w polu karnym Maksymiliana Pingota i huknął z 10 metrów - na drodze piłki zmierzającej do siatki stanął Jirzi Piroch i głową wybił futbolówkę.
Dużo lepiej gospodarze zaprezentowali się po przerwie. Rady nowego szkoleniowca w szatni okazały się na tyle trafne, że sympatycy gości zaczęli drżeć. Szczególnie tętno podskoczyło im po uderzeniach Tomasza Gajdy. Najpierw pomocnik Odry huknął z 30 metrów, a następnie przymierzył zza linii pola karnego i dwukrotnie golkiper Wrocławian musiał się wykazać paradami.
Jeszcze większe brawa od swoich fanów golkiper Śląska zebrał w 73 minucie i to dwukrotnie. Najpierw bowiem końcami palców wybił spod poprzeczki piłkę po uderzeniu Joshuy Pereza, a chwilę później po rzucie rożnym, kiedy główkował Cassio, interweniował instynktownie.
Przewaga Odry rosła z minuty na minutę, ale wystarczyła chwila nieuwagi... Grzegorz Tomasiewicz wszedł na murawę jako zmiennik w 80 minucie, a 77 sekund później cieszył się z gola. Alex Timossi Andersson dograł bowiem z prawej strony w pole karne Opolan, a tam wychowanek Szczakowianki popisał się znakomitym przyjęciem i jeszcze lepszym strzałem. Ani Pingot, który próbował pilnować pomocnika Śląska, ani Piroch starający się zablokować, nie dali rady nic zrobić i Haluch został pokonany.
Ale to nie załamało Niebiesko-czerwonych, którzy walczyli do końca. 25 sekund przed końcem ostatniej, czyli 5 minuty doliczonego czasu, wprowadzony Patryk Szysz zdecydował się na płaski strzał z 20 metrów i najlepszy zawodnik Wrocławian w tym meczu skapitulował.
Także w dogrywce znalazł na niego sposób kolejny dżoker z talii trenera Plewni, bo Michał Nalepa „bombą” z 17 metrów w 100 minucie ustalił wynik. Do końca było jednak ciekawie i emocjonująco, a na szczególną uwagę zasługuje interwencja Mateusza Spychały z 117 minuty, bo kapitan Odry „główką” wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Adama Ciućki i chwilę później kibice z Opola mogli zacząć fetować zwycięstwo drużyny odmienionej przez Piotra Plewnię.
Jerzy Dusik
◼ Odra Opole – Śląsk Wrocław 2:1 (0:0, 1:1)
0:1 – Tomasiewicz, 81 min 1:1 – Szysz, 90+5 min, 2:1 – Nalepa, 100 min
ODRA: Haluch – Cassio (75. Pochcioł), Piroch, Pingot – Spychała, Perez (75. Spaczil), Gajda (106. Palacz), Biedrzycki – Staś (55. Szysz), Gieroba (68. Feliks), Barański (68. Nalepa). Trener Piotr PLEWNIA.
ŚLĄSK: Szromnik – Juraczec (70. Timossi Andersson), Szala (106. Borys), Ba, Macenko (58. Malec), Linares – Samiec-Talar (80. Tomasiewicz), Linetty, Ciućka – Ieltsin Camoes, Marjanac, Dembele (70. Banaszak). Trener Ante SIMUNDŻA.
Sędziował Piotr Lasyk (Bytom). Widzów 9753. Żółte kartki: Feliks – Szala, Banaszak, Llinares.