Znicz do ugaszenia?
Z Dawidem Mazurkiem i Piotrem Ceglarzem przystąpi do meczu z liderem Rekord Bielsko-Biała. Trener Piotr Tworek najbliższego rywala analizował z wysokości trybun.
Jednym z tych, którzy będą się starali powstrzymać lidera, jest Wiktor Kaczorowski. Fot. Rekord Bielsko-Biała
Wiemy, że Znicz Pruszków jest liderem, ale do spotkania z nim podchodzimy na spokojnie – zapewnia szkoleniowiec Rekordu, który po ostatnim meczu z Sandecją Nowy Sącz udał się w rodzinne strony i wybrał na stadion w Bydgoszczy, gdzie Zawisza podejmował lidera. Jakie ma spostrzeżenia?
Wykorzystać mankamenty
– Znicz gra ciekawym ustawieniem, bo dwóch napastników wspomaga dwóch bardzo wysoko ustawionych skrzydłowych, a boczni obrońcy również dołączają się do ofensywy. W ten sposób robią przewagę w trzeciej strefie i większością zawodników atakują pole karne. Widać też, że dobrze czują się przy piłce, więc uczulałem swoich zawodników, że muszą być uważni i asekurować się w obronie – mówi Piotr Tworek. Ofensywny styl spadkowicza ma również mankamenty. – Znicz często się odkrywa, co będziemy chcieli skrzętnie wykorzystać – dodaje szkoleniowiec bielszczan i zwraca uwagę, że sytuacja kadrowa w jego zespole będzie znacznie lepsza niż przed tygodniem. W pokonaniu lidera mają pomóc powracający do zdrowia skrzydłowy Piotr Ceglarz i boczny obrońca Dawid Mazurek. Obaj dwa tygodnie temu w meczu z Podhalem Nowy Targ zderzyli się głowami i przed tygodniem nie znaleźli się w kadrze na spotkanie z Sandecją. – W ostatnich dniach normalnie trenowali z zespołem – informuje trener biało-zielonych.
Boczek w poczekalni
Choć poprawia się stan zdrowia Mateusza Brody, który od miesiąca leczy problematyczny uraz rozcięgna podeszwowego, to występ środkowego obrońcy ze Zniczem jest wykluczony. Podobnie jak drugiego stopera – Tomasza Boczka – który w meczu z Podhalem zobaczył czerwoną kartkę i spotkanie z liderem będzie jego drugim, w którym nie będzie mógł zagrać. Na tym jednak nie koniec, bo PZPN nałożył na 36-latka karę łączną trzech spotkań zawieszenia. W tej sytuacji niemal na pewno duet stoperów ponownie stworzą Jan Sobociński i kapitan Konrad Kareta. – Długo czekał, żeby ponownie wyprowadzić zespół w meczu ligowym – przyznaje Tworek, mając na myśli zerwanie więzadła, do którego doszło u Karety w sierpniu ubiegłego roku.
Ciućka pod nóż
Gotowy do gry jest też już 20-letni Michał Hornik, który przez kilka tygodni leczył uraz barku. – Po problemach zdrowotnych nie ma już śladu, normalnie trenuje z zespołem, ale dotąd grywał w rezerwach – mówi trener Rekordu. Przed tygodniem młodzieżowiec znalazł się w kadrze meczowej pierwszego zespołu, lecz na boisko nie wybiegł. Na tym koniec dobrych informacji z obozu Rekordu. Do powracających do zdrowia po złamaniach i zabiegach operacyjnych Wojciecha Łaskiego i Denisa Potomy niebawem dołączy Jan Ciućka. 23-latek po raz ostatni na murawie pojawił się na początku września w meczu z rezerwami Legii Warszawa. Później narzekał na uraz kolana i wracał do zdrowia pod opieką fizjoterapeutów. Okazało się jednak, że konieczna będzie ingerencja chirurgiczna i zabieg uszkodzonej łąkotki.
Rekord do Pruszkowa wyruszy w sobotę wczesnym popołudniem, tuż po treningu. Mecz z liderem, który w tym sezonie przegrał tylko raz, odbędzie się w niedzielę o 17.00.
(gru)