Znikające trofeum
Zawiercianie w sezonie liczyli na wywalczenie pięciu pucharów. Pierwszy, Superpuchar Polski, przeszedł im już koło nosa. Bogdanka LUK Lublin okazała się zbyt mocna.
Lublinianie sezon zaczęli od mocnego uderzenia. Fot. PAP/Waldemar Deska
Aluron CMC Warta, po zakontraktowaniu Kamila Rychlickiego, Jakuba Kochanowskiego i Tomasza Fornala, okrzyknięto Kosmosem. To nawiązanie do legendarnego piłkarskiego New York Cosmos, który w latach 70. i 80. był najbogatszym klubem na świecie, a występowali w nim m.in. Pele, Franz Beckenbauer, Johan Neeskens czy nasi Stanisław Terlecki i Władysław Żmuda.
Jurajscy Rycerze na razie są jednak daleko od najwyższej formy. Grają słabo i zrywami. Zdarza im się przy tym mnóstwo błędów. I te grzechy popełnili w walce o pierwsze trofeum w sezonie, Superpuchar Polski. – Lublinianie byli lepsi w zagrywce. Tym elementem zrobili nam mnóstwo krzywdy – przyznał Michał Winiarski, trener Aluronu CMC Warty.
Zaczęło się jednak znakomicie. Od pierwszej piłki na parkiecie rozgorzała walka o każdy punkt. Obie ekipy przy tym trzymały wysoki poziom. Kibice podziwiali więc kapitalne obrony, potężne ataki, efektowne zagrania i bomby posyłane z pola serwisowego. Szczególnej urody była jednak jedna z akcji Zawiercian. Po nie najlepszym przyjęciu zagrywki Fornal, broniąc piłkę, wystawił ją do Aarona Russella, a zagrywał ją na odległość około 12 metrów, stojąc tyłem do siatki. I zrobił to perfekcyjnie. Amerykanin też wykonał swoje zadanie i obijając blok, zdobył punkt.
Pierwsi odskoczyli gracze Bogdanki LUK (11:8). Mistrzowie Polski odwrócili wynik (21:18), ale set rozstrzygnął się po grze na przewagi. Zawiercianie nie wytrzymali presji. Najpierw zepsuli trzy zagrywki z rzędu, a ostatnie punkty stracili po błędach w ataku. Russell zaatakował w siatkę, a po chwili Bartłomiej Bołądź nie trafił w pole gry.
- Mieliśmy szanse. Momentami podejmowaliśmy zbyt duże ryzyko – ocenił Winiarski. - Pierwszy set był świetny. Zabrakło nam cierpliwości. Chcieliśmy za wszelką cenę robić asy, zamiast oddać piłkę rywalom – dodał Mateusz Bieniek, środkowy Aluronu CMC Warty.
Wygrany set napędził Lublinian. Zagrywką rozbili przeciwników. Tak było choćby w trzeciej odsłonie. Zawiercianie zdołali doprowadzić do remisu (8:8), ale seria zagrywek Mousse'a Gueye i Wilfredo Leona spowodowała, że Bogdanka LUK znów odskoczyła (14:8) i było po meczu. - Czułem, że pierwszy set zaważył na losach spotkania. Zmierzyły się dwa mocne zespoły i prawdopodobnie jeszcze nie raz zagramy w sezonie. Na razie jest 1:0 dla nas, ale każde spotkanie będzie inną historią. Fajny mecz, super początek sezonu w naszym wykonaniu i oby tak dalej – podsumował Marcin Komenda, rozgrywający Bogdanki LUK.
(mic)
◼ Aluron CMC Warta Zawiercie – Bogdanka LUK Lublin 0:3 (32:34, 20:25, 18:25)
ZAWIERCIE: Tavares (3), Russell (7), Bieniek (10), Bołądź (10), Fornal (12), Kochanowski (4), Popiwczak (libero) oraz Markiewicz, Rychlicki (3), Wright, Kwolek (5). Trener Michał WINIARSKI.
LUBLIN: Komenda, Takahashi (15), Gueye (10), Malinowski (16), Leon (16), Grozdanow (4), Ogawa (libero) oraz Sawicki, Sasak. Trener Stéphane ANTIGA.
Sędziowali: Paweł Burkiewicz (Kraków) i Maciej Twardowski (Radom). Widzów: 7100.
Przebieg meczuI: 8:10, 15:13, 20:18, 24:25, 30:29, 32:34.
II: 8:10, 12:15, 14:20, 20:25.
III: 8:10, 9:15, 14:20, 18:25.
Bohater – Marcin KOMENDA.