Została ta jedyna
Maja Chwalińska i Magdalena Fręch były bez szans w drugiej rundzie „tysięcznika” w Pekinie. Zostaje znów ściskać kciuki za Igę Świątek.
Po udanym turnieju w Singapurze Maję Chwalińską spotkał zimny prysznic w Pekinie... Fot. WTA
Po raz pierwszy w historii turnieju rangi WTA 1000 w głównej drabince mieliśmy aż pięć polskich tenisistek, ale jak wiadomo nie zawsze ilość przechodzi w jakość. Taka historia zdarzyła się w China Open na twardych kortach w Pekinie (z pulą nagród 9,41 mln dolarów), bo cztery Polki szybko pożegnały się z singlową rywalizacją – z pięciu meczów rozegranych łącznie przez Katarzynę Kawę, Magdę Linette, Maję Chwalińską i Magdalenę Fręch tylko ta ostatnia wygrała jeden – w 1. rundzie (z Francuzką Elsą Jacquemot).
Ale w piątek Łodziance (48. WTA) żadnych szans nie dała już rozstawiona z nr 26. Nikola Bartunkova (34.), która wygrała 6:2, 6:2. W nagrodę 20-letnia Czeszka zagra o 1/8 finału z byłą liderką światowego rankingu, Aryną Sabalenką.
Zostaje debel
Mecz Fręch trwał 74 minuty, jeszcze krócej – bo 66 minut – próbowała walczyć Maja Chwalińska z Dajaną Jastremską. Niby Polka jest znacznie wyżej notowana (na 21. pozycji, wobec 111. Ukrainki), niby była rozstawiona (z nr 17.) i zaczynała od drugiej rundy, ale wyrównany bój trwał tylko przez cztery pierwsze gemy, gdy obie tenisistki wzajemnie się przełamywały. Potem dominacja Jastremskiej – również byłej 21. tenisistki rankingu (2020) – była bezdyskusyjna. Chociaż finalistka Rolanda Garrosa obroniła dwie piłki setowe przy swoim podaniu i przedłużyła partię, to ukraińska tenisistka zdołała zamknąć ją chwilę później przy swoim serwisie. W drugim secie dominacja ofensywnie usposobionej rywalki była już pełna i Maja ostatecznie przegrała 3:6, 1:6. Po niedawnym ćwierćfinale imprezy rangi 500 w Singapurze Chwalińska musi pogodzić się z rozczarowaniem, ale zostaje w Pekinie, bo stworzyła deblową parę z... Bartunkovą.
Wcześniej w stolicy Chin w 1. rundzie przegrały Katarzyna Kawa (133.) i Magda Linette (80.).
Pierwsza przeszkoda
No więc gdy cztery Polki już odpadły, dopiero wtedy pierwszy raz na kort w stolicy Chin wyjdzie Iga Świątek, która - jako rozstawiona z numerem 8. - w 1. rundzie miała wolny los. Rywalką Raszynianki w sobotę – początek nie przed godziną 7.00 czasu w Polsce – będzie Xinyu Gao. Ledwie 244. w rankingu prawie 29-letnia Chinka występuje w imprezie dzięki dzikiej karcie, najwyżej w rankingu była 125., a w 1. rundzie sprawiła niespodziankę, eliminując w dwóch setach Węgierkę Pannę Udvardy (79. WTA). Ale kolejna – z byłą liderką rankingu - byłaby trudno zrozumiałą dla nas sensacją...
(ToM)