Wina Flicka

Drużyny Barcelony i Realu były bezlitosne dla swoich weekendowych rywali.

Xavi Espart (z lewej) zdobył premierowego gola w Barcelonie. Fot. PAP / EPA

HISZPANIA

FC Barcelona pozostaje jedynym niepokonanym zespołem w lidze hiszpańskiej po pięciu kolejkach. Duma Katalonii w niedzielę bezproblemowo pokonała na wyjeździe Levante 4:2. Premierową bramkę w pierwszej drużynie Barcy zdobył Xavi Espart, który w tym sezonie stał się zawodnikiem wyjściowego składu. 19-latek jest kolejnym odkryciem Hansiego Flicka. Niemiecki szkoleniowiec regularnie wprowadza do składu kolejnych zawodników ze znakomitej akademii Barcelony, a oni regularnie zaskakują kibiców. Już teraz kibice Blaugrany nie mogą sobie wyobrazić gry swojego ukochanego zespołu bez Esparta.

Każdy strzelać potrafi

Później już Barcelonie zwycięstwo zapewnił człowiek, który bramki zdobywa w miarę regularnie – Lamine Yamal. Co prawda po kontuzji z poprzedniego sezonu jeszcze nie jest w najlepszej możliwej formie, ale w rywalizacji z Levante ustrzelił dublet. W ataku w zdobywaniu bramek wyręczył Raphinhę. Dla Brazylijczyka był to pierwszy mecz w sezonie, w którym nie trafił do siatki. Za to dwukrotnie asystował! Nawet gdy miał okazję na to, żeby pokonać bramkarza, oddał piłkę Yamalowi, gdy już miał uderzyć z jedenastki. – Wybór wykonawcy rzutu karnego zależy od tego, kto czuje się na siłach. Ostatnio strzelał Raphinha, teraz Lamine. Dla mnie najważniejsze jest to, że jesteśmy jednym zespołem, że każdy potrafi zdobywać gole 11 metrów – stwierdził Hansi Flick. Czwartą bramkę dla Barcelony zdobył Karim Adeyemi.

Mimo znakomitego wyniku Hansi Flick nie był w pełni zadowolony. - Przy wyniku 3:0 powinniśmy grać z większym spokojem. Pierwsza stracona bramka idzie na moje konto. Mieliśmy zrobić zmianę, a ja zadecydowałem, żeby poczekać do następnej przerwy. W międzyczasie straciliśmy gola. To moja wina, ale cieszę się, że drużyna zdobyła czwartego gola.

Mecz trwał 45 minut

Wielkich problemów z pokonaniem rywala w weekend nie miał też Real Madryt, który tydzień wcześniej stracił punkty z Betisem (0:1). Rayo Vallecano na stadionie Santiago Bernabeu zostało kompletnie zdominowane. Wynik 4:1 doskonale obrazuje to, jak wyglądał mecz, a Jose Mourinho znów mógł być zadowolony z Kyliana Mbappe. Francuz chciał dogonić Raphinhę i ten cel udało mu się wykonać – zrównał się liczbą trafień z dotychczasowym liderem, zdobywając piątego i szóstego gola.

Królewscy już w pierwszej połowie zamknęli rywalizację. – Według mnie mecz trwał 45 minut i się zakończył. Nie ma większej historii. Niepewne było jedynie to, czy spotkanie zakończy się wynikiem 3:1, 3:0 czy 4:0. Wiedziałem, że drużyna nie ma sił fizycznych i psychicznych, żeby po zdobyciu trzech goli w pierwszej połowie zagrać kolejne 45 takich samych minut. Wiedziałem, że taka połowa się nie powtórzy. Spadła intensywność, koncentracja, pojawiło się trochę błędów. Przy moim wieloletnim doświadczeniu w grze w Lidze Mistrzów spodziewałem się, że ten mecz będzie tak wyglądał. Naszym celem było mocne rozpoczęcie i szybkie rozstrzygnięcie spotkania. To się udało – komentował po spotkaniu portugalski szkoleniowiec. Ma on więc powody do radości, choć z drużyną Realu pracuje dopiero od lata. – Jesteśmy wszyscy razem nawet nie od trzech miesięcy, bo początek naszej pracy trzeba datować na moment, gdy każdy piłkarz powrócił do klubu po mistrzostwach świata. W takim czasie nie da się zbudować perfekcji. Zresztą, w futbolu pojęcie perfekcji nie istnieje. Natomiast w tym, co obecnie robimy, jest wiele pozytywnych rzeczy. Rozwijamy się i staramy się cały czas poprawiać – przekazał Mourinho, którego drużyna zajmuje drugie miejsce za niepokonaną Barceloną.

Wygryziony

Bright Ede, który latem przeniósł się z Motoru Lublin do Deportivo A Coruna, stracił miejsce w wyjściowej jedenastce. W niedzielę spędził cały mecz przeciwko Getafe (1:1) na ławce, podobnie było w poprzednim starciu z Villarrealem (3:2). Wszystko przez to, że na ostatniej prostej okna transferowego klub sprowadził Jose Marię Gimeneza z Atletico Madryt. Urugwajczyk szybko wszedł do pierwszego składu i wygląda na to, że nie będzie chciał oddać tego miejsca.

Kacper Janoszka

La Liga

◾ Sevilla – Valencia 1:0 (0:0)

1:0 – Iglesias (81)

Racing Santander – Deportivo Alaves 2:1 (1:1)

0:1 – Koski (18), 1:1 – Zabiri (38), 2:1 – Zabiri (53)

Osasuna – Espanyol 0:2 (0:2)

0:1 – R. Fernandez (3), 0:2 – R. Fernandez (17)

Athletic Bilbao – Elche 1:1 (0:0)

0:1 – Buonanotte (50, karny), 1:1 – I. Williams (79)

Real Madryt – Rayo Vallecano 4:1 (3:0)

1:0 – Mbappe (14, karny), 2:0 – Carreras (17), 3:0 – Bellingham (35), 3:1 – Camello (51), 4:1 – Mbappe (90+1)

Celta – Malaga 1:1 (1:0)

1:0 – Jutgla (41), 1:1 – Nino (83)

Levante – Barcelona 2:4 (0:2)

0:1 – Espart (5), 0:2 – Yamal (19), 0:3 – Yamal (48, karny), 1:3 – Romero (79), 2:3 – Brugue (88), 2:4 – Adeyemi (90+2)

1. Barcelona

5

15

21:4

2. Real M.

5

12

14:4

3. Alaves

5

10

11:5

4. Sevilla

5

10

8:6

5. A Coruna

5

9

9:6

6. Betis

4

9

5:5

7. Espanyol

5

7

8:5

8. Atletico

4

7

7:6

 Athletic

5

7

7:6

10. Santander

5

7

9:9

11. Sociedad

5

7

6:8

12. Osasuna

5

7

5:8

13. Levante

5

5

7:9

14. Getafe

5

5

3:6

15. Celta

6

4

3:6

16. Rayo

5

4

8:14

17. Malaga

5

3

2:8

18. Villarreal

4

2

6:8

19. Elche

5

2

6:13

20. Valencia

5

1

1:10

1-4 – LM, 5 – LE, 6 – elim. LK, 18-20 – spadek

STRZELCY

6 – Raphinha (Barcelona), Mbappe (Real M.), Camello (Rayo), Yamal (Barcelona)


Odblokuj pełne wydanie i czytaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się