eprasa.pl

1. liga: Miedź zagrała dla siebie i Śląska, a Polonia wciąż marzy!

Sobotnie mecze „zatrzęsły” strefą barażową. Oficjalnie poznaliśmy też pierwszego spadkowicza.

W Sosnowcu Legniczanie rzucili Krakowian na glebę... Fot. Press Focus

Wyjdzie? Nie wyjdzie? - rozważania na temat trwałości „miłości” Wojciecha Kwietnia do Wieczystej zdecydowanie nie posłużyły piłkarzom Kazimierza Moskala. Trudno powiedzieć, że Krakowianie nie tworzyli sobie w Sosnowcu okazji bramkowych w meczu z Miedzią; w decydujących momentach brakowało im jednak koncentracji (choćby Carlitosowi w dwóch sytuacjach w końcówce spotkania). Mieli też pecha: najlepszy obrońca w ich szeregach, Aleksander Djermanović, w kluczowym momencie gry... poślizgnął się. W ten sposób nie zdołał zgarnąć piłki, dośrodkowanej przez Oliwiera Szymoniaka na głowę Asiera Cordoby. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu, dzięki czemu Miedź – przynajmniej w sobotę wieczorem – wparowała do strefy barażowej. Co więcej; wygrywając, mocno pomogła też... Śląskowi. Jeśli Wrocławianie w poniedziałek uporają się z ŁKS-em, na dwie kolejki przed końcem będą już pewni powrotu do ekstraklasy!

O powrocie do niej – po latach – marzą też kibice w Bytomiu. Poloniści przed wyjazdem do Pruszkowa zapewniali, że póki piłka w grze, walczyć będą o prawo gry w barażach. I słowa dotrzymali, walcem rozjeżdżając gospodarzy w Pruszkowie. Egzekucję zaczął Patryk Stefański – facet, który pamięta jeszcze czwartoligowe czasy niebiesko-czerwonych. Poprawił wynik Konrad Andrzejczak, grający w Bytomiu jeszcze w III lidze, a podwójną kropkę nad „i” postawił Oliwier Kwiatkowski. On dołączył do zespołu w II lidze, w Betclic 1. Lidze ma już na koncie 11 goli i pewnie lada moment zaplecze ekstraklasy zamieni na... ekstraklasę. Czy z Polonią? Jeżeli podopieczni Wojciecha Mroza wygrają pozostałe dwa mecze, mogą się „przeflancować” na finiszu do wymarzonych baraży!

W Mielcu, gdzie ekstraklasa była jeszcze w ub. sezonie, walczą o to, by nie zaliczyć drugiego z rzędu spadku. I jeszcze trochę się podenerwują, bo remis z Puszczą niczego Stali nie gwarantuje. Goście wyrównali – a jakże – po rzucie rożnym, choć tym razem nie z centry zamienionej na gola, ale z „drugiej piłki”, zebranej przez Norberta Barczaka na 18. metrze i posłanej stamtąd do siatki. Ten wynik oznacza, że z Betclic 1. Ligą żegna się GKS Tychy, który nawet matematycznie nie jest już w stanie wyprzedzić w końcówce sezonu trzech drużyn.


32. kolejka

Wieczysta Kraków – Miedź Legnica 0:1 (0:0)

0:1 – Cordoba, 86 min (głową)

Znicz Pruszków – Polonia Bytom 1:4 (0:1)

0:1 – Stefański, 5 min, 0:2 – Andrzejczak, 55 min, 0:3 – Kwiatkowski, 60 min, 0:4 – Kwiatkowski, 69 min, 1:4 – Sokół, 90+3 min (karny)

Stal Mielec – Puszcza Niepołomice 1:1 (1:1)

1:0 – Kruszelnicki, 10 min , 1:1 – Barczak, 44 min