eprasa.pl

Alex Smalley na prowadzeniu

Alex Smalley prowadzi przed finałową rundą PGA Championship. Niedziela zapowiada się ekscytująco. Stawka jest niezwykle wyrównana, a wygrać wciąż może niemal każdy.

Alex Smalley stoi przed wielką szansą. EPA/STEVEN M. FALK

Alex Smalley prowadzi z wynikiem 6 poniżej para, po szalonej, pełnej zwrotów akcji sobocie w Aronimink Golf Club. Trzecia runda zakończyła się jedną z najbardziej wyrównanych sytuacji przed niedzielnym finałem w historii turniejów wielkoszlemowych.

Smalley, który rozpoczynał sobotę jako współlider, przeżył koszmarny początek dnia. Po trzech bogeyach na pierwszych czterech dołkach spadł w klasyfikacji i wydawało się, że presja zwyczajnie go przerosła. Gdy uwaga kibiców skupiła się na goniących go gwiazdach, 29-latek obudził się z letargu i zachowując zimną krew dokonał imponującego kontrataku. Popisał się kapitalnym finiszem, notując sześć birdie na ostatnich dziesięciu dołkach, ratując się wynikiem 68. Na ostatnim greenie trafił kluczowego, 4-metrowego putta na birdie, co dało mu dwuuderzeniowe prowadzenie przed niedzielnym finałem!

Alex, uczestnik Arnold Palmer Cup i Walker Cup w 2019 roku jak na razie nie ma na koncie zawodowego zwycięstwa. Do niedzielnego finału 108 edycji PGA Championship stara się jednak podejść najspokojniej jak to możliwe.

„Każdy, kto chce zarabiać na życie grą w golfa, marzy o wygrywaniu na PGA TOUR, gdy jest młodszy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jutro stanę przed taką szansą. Wiem też, że dzieje się to na scenie, która jest o wiele większa niż w przypadku większości innych turniejów w kalendarzu. Staram się jednak umniejszać to znaczenie w mojej głowie tak bardzo, jak to tylko możliwe. Chcę sprawić, by w niedzielę wydawało mi się, że to po prostu kolejny, zwykły turniej golfowy. Bo jeśli odrzucić całą tę otoczkę, to w gruncie rzeczy dokładnie tym on jest”.

To, co działo się za plecami lidera, niektórzy określali nawet "wolną amerykanką". Wietrzne warunki i trudne greeny w Aronimink sprawiły, że sytuacja zmieniała się co kilkanaście minut. W trakcie sobotniej rundy aż 14 różnych zawodników choć przez chwilę dzieliło fotel lidera! W połowie dnia różnica między pierwszymi 28 golfistami wynosiła zaledwie dwa uderzenia.

Dzięki finałowemu zrywowi Smalleya stawka delikatnie się rozciągnęła, ale ścisk w czołówce wciąż zapowiada potężne emocje. Aż 21 zawodników traci do lidera maksymalnie 4 uderzenia, co jest nowym rekordem PGA Championship.

Za Smalleyem, który wciąż poluje na pierwsze zawodowe zwycięstwo w karierze, czai się imponująca grupa mistrzów wielkoszlemowych, którzy tracą do niego nie więcej niż pięć uderzeń, Jon Rahm, Rory McIlroy, Xander Schaufelle, Patrick Reed, Justin Rose, Cameron Smith,Martin Kaymer (!) Hideki Matsuyama, Brian Harman, Brooks Koepka i wreszcie Scottie Scheffler.

Kapitalne rundy 65 zaliczyli w sobotę Nick Taylor oraz Niemiec Matti Schmid, awansując na drugie miejsce, dzielone jeszcze z „Rahmbo”, Ludvigiem Abergiem i Aaronem Raiem. Swoją pozycję mocno poprawił też Rory McIlroy, awansując o 23 miejsca na pozycję T7.

„Biorąc pod uwagę to, jak zacząłem ten turniej w czwartek, bycie teraz na tej pozycji daje mi ogromną satysfakcję” - relacjonował Rory. „Czułem, że z każdym dniem moja gra staje się coraz bardziej precyzyjna. Kluczem była cierpliwość. Na tym polu nie możesz bezkarnie forsować wyniku, bo Aronimink natychmiast cię ukarze. Dzisiaj w końcu zacząłem lepiej kontrolować uderzenia z tee, co otworzyło mi drogę do kilku świetnych szans na birdie.”

Jedynym faworytem, który w sobotę odrobinę zawiódł, był obrońca tytułu Scottie Scheffler, który seryjnie marnował krótkie putty i traci do lidera 5 uderzeń, co jednak znając jego możliwości absolutnie niczego nie wyklucza.

Rozstrzygnięcia i najprawdopodobniej wbijającą w fotel walkę o gigantycznych rozmiarów The Wanamaker Trophy obejrzymy od godziny 19.00 w Polsacie Sport Extra 3, z komentarzem Jacka Persona iAndrzeja Persona.

Kasia Nieciak


Trofeum dla zwycięzcy PGA Championship robi piorunujące wrażenie. Fot. Facebook PGA Championship