eprasa.pl

Burze ominęły Brzeźno

Liderem po pierwszej rundzie Gradi Polish Open by Emeralld został Holender Bob Van der Voort. Kostek Łuczak i Mateusz Gradecki deptali mu po piętach.

Okazało się, że burze nie pokrzyżowały planów organizatorów. Zdjęcia Kasia Nieciak

Pierwsza runda turnieju, mimo dość katastroficznych prognoz pogodowych, przebiegła bez większych zakłóceń. Okazało się, że cała burzowa zawierucha przeszła górą nad Gradi Golf Club, na polu tylko kilkukrotnie popadało, w tym raz bardzo solidnie. Wszyscy bez problemu zakończyli swoje rundy.

Lider wykręcił pierwszego dnia świetny wynik -8. Z jednym uderzeniem straty czai się za nim Niemiec Morris Schiefner. Na trzecim miejscu z -6 usadowiło się ośmiu zawodników, w tym fantastyczny polski amator - Kostek Łuczak. Mistrz Polski sprzed dwóch lat trafił w środę aż siedem birdie. Uderzenie więcej zanotował lokalny gladiator - Mateusz Gradecki, który wraz z trzema rywalami okupuje pozycję jedenastą. Tak na gorąco relacjonował swoje poczynania czterokrotny zwycięzca w lidze Pro Golf Tour:

„Grało się dobrze. Dwa razy wbiłem się na green na par czwórkach, także miałem putty na eagle. Skończyło się dwoma birdie na czwórce i szóstce. Tak to wszystko ruszyło, a później wykorzystałem te łatwe dołki, typu dziewiątka i dziesiątka, zaliczając tam kolejne birdie. Na drugiej dziewiątce trochę zwolniłem, ale na jedenastce trafiłem dłuższego putta, tak że fajnie. Dokończyłem, może bez szału, zapisując dużo parów. Jest okej, dobry wynik. Jutro z rana jedziemy dalej”.

Wynikiem -3 i pozycją T27 zakończyło swoją środową batalię dwóch kolejnych Polaków - zawodowiec Michał Bargenda i amator, niedawno zwyciężający w prestiżowym turnieju w Szkocji - Antoni Hawkins. Caddiem Antka jest również świetna zawodniczka - Marysia Moczarska, która tak opisywała ich wspólną grę: „Grało nam się dobrze. Fajnie jest mieć szansę być caddym i pooglądać jak Antek gra przed tym, jak wyjedziemy do Stanów. Grał dobrze, podjęliśmy dużo dobrych decyzji, ale nie wpadło za dużo puttów. Jutro idziemy z dobrym nastawieniem i powalczymy o jeszcze lepszy wynik”.

Marysia jest reprezentantką Śląskiego Klubu Golfowego, właśnie w Gradi Golf Club zdobywając kilka tygodni temu srebrny medal w klubowych mistrzostwach Polski kobiet. W tym roku rozpocznie studia na Univeristy of Iowa. Antek to gracz Rosa Golf Club i wkrótce wyfrunie na University of Missouri.

Z wynikiem -2, nad prognozowaną linią cuta znajduje się jeszcze dwóch Polaków z miejsca T36 - Oskar Zaborowski i Max Biały.

„Pogoda ostatecznie utrzymała się całkiem dobra, co pozwoliło na rozegranie całej rundy. Grałem dobrze, weszło pięć birdie” - depeszował Oskar. „Cieszę się, że Patryk Jabłoński jest ze mną jako caddie i przed turniejem mogliśmy ustalić plan działania. Miałem dobrą końcówkę po lekkiej dekoncentracji na piętnastym dołku, która trochę mnie kosztowała. Na szczęście szybko się odbudowałem, kończąc dzień dwoma birdie na dwóch ostatnich dołkach”.

Sporo pracy będą mieli pozostali polscy reprezentanci, jeśli myślą o zakwalifikowaniu się do rundy finałowej, w tym Alejandro Pedryc, który w tym roku zdążył już zwyciężyć na Pro Golf Tour! Wielokrotny mistrz Polski nie miał najlepszego dnia, zapisując na karcie wyników dwa birdie i cztery bogeye, co wystrzeliło go na odległe miejsce, cztery strzały pod prognozowaną linią cuta. Linia odcięcia prawdopodobnie zatrzyma się w okolicy -4, co oznacza, że Alejandro potrzebuje w czwartek naprawdę niskiej rundy.

Walka w toku. Kibicujemy!

Duża galeria zdjęć znajduje się na Facebooku Dziennika Sport. 

Kasia Nieciak


Tyle od hole-in-one na osiemnastce był Szwajcar Nicola Gerhardsen! 


Marysia i Antek to zgrany duet


Z szuwarem w tle