Deszcz torpeduje Ford Women’s NSW Open
W czwartek z powodu potężnej ulewy Dorota Zalewska nie miała okazji rozegrania nawet jednego dołka w turnieju Ford Women’s NSW Open. Prognozy na piątek też nie są optymistyczne.
Dorota Zalewska powraca na LET z pełną kartą członkowską. Fot. Tristan Jones / LET
Polka w grudniu z przytupem wróciła na Ladies European Tour, wygrywając w fantastycznym stylu Q-School, który tradycyjnie toczył się w Maroku. Teraz serią turniejów w Australii najlepsza polska golfistka inauguruje nowy sezon, w którym gra z wysoką kategoria 12, zapewniająca jej możliwość udziału w znakomitej większości turniejów ligi.
Szczecinianka spędzi w Australii cały miesiąc, rozgrywając tam aż cztery turnieje. Rok temu historia meteorologiczna była dość podobna. Tak samo jak teraz doszło do odwoływania rund, a na koniec do anulowania turnieju. Miejmy nadzieję, że tym razem nie będzie aż tak źle.
„W niedzielę odwiedziłam chyba jeden z fajniejszych range’ów w moim życiu. Pośrodku niczego, obok krowy, ludzie w klapkach i t-shirtach” – relacjonowała dla Polskiego Związku Golfa swoje przygotowania Dorota. „W polówce i butach golfowych to ja czułam, że nie pasuję. Rewelacyjne miejsce, by czuć, że ludzie się tym cieszą. Aklimatyzacja idzie mi dobrze, dostałam kilka tipów od mojego fizjoterapeuty, jak lepiej radzić sobie ze zmianą strefy czasowej, nigdy wcześniej nie słyszałam o tych rzeczach, ale wygląda na to, że działają”.
Opisała też położone tuż obok plaży pole Wollongong Golf Club, zlokalizowane niemal w centrum małego miasteczka, na południe od Sydney: „Ma małe, ale dobre greeny, na razie troszkę wolne, ale wydaje mi się, że na turniej będą szybsze. Co ciekawe, range mamy zrobiony z boiska do rugby, nigdy się z tym jeszcze nie spotkałam, trawa jest trochę inna. Niestety na range, jak i na drugą dziewiątkę trzeba dojeżdżać i to dość długo, co dodaje sporo czasu do rutyny, ale za to mieszkamy bardzo blisko pola i centrum miasta”.
Nie wszystkie zawodniczki miały tego dnia labę. Pierwsza runda rozpoczęła się rano, zanim o 12:55 czasu lokalnego zabrzmiała syrena po ulewnych opadach deszczu w Nowej Południowej Walii. Z powodu kolejnych opadów, zalanego pola i nie dających nadziei prognoz na dalszą część dnia podjęto decyzję o zakończeniu czwartkowej rywalizacji.
Dunka Sofie Kibsgaard Nielsen i Niemka Alexandra Försterling z wynikiem -2 dzielą się prowadzeniem spośród zawodniczek, którym udało się rozegrać 18 dołków. Ich wynik można spokojnie uznać za rewelacyjny, zważywszy na wręcz koszmarne warunki w jakich grały. „To była prawdopodobnie jedna z najbardziej brutalnych rund, jakie kiedykolwiek rozegrałam” – opisywała Alexandra, czterokrotna triumfatorka w LET. „To było szaleństwo. Czułam się, jakbym zagrała 59 albo coś koło tego. To było niesamowite. Byłam zaskoczona, że zaliczyłam dwa poniżej par, bo tak naprawdę nie liczyłam wyniku”.
Dunka jakimś cudem zdołała nawet trafić eagle’a na... trzynastce par 5. „Miałam trochę problemów na pierwszym tee, a warunki były trudne” – powiedziała Sofie. „Po prostu starałam się trafić w środek greenów i wykonałam kilka dobrych uderzeń, które lądowały blisko flagi”.
Z wynikiem -3 po rozegraniu piętnastu dołków prowadzi Angielka Charlotte Heath. Runda pierwsza turnieju organizowanego wspólnie przez LET i WPGA Tour of Australasia, zostanie wznowiona w piątek o 8:00 czasu lokalnego.
W sobotę i niedzielę planowana jest transmisja telewizyjna z Australii, w Golf Zone od godziny 2:00, rano!
Kasia Nieciak
Warunki przed przerwaniem gry były dość brutalne! Fot. Facebook Ladies European Tour