Faraonowie ponad pokerowe czary
Egipt wygrywając pierwszy w historii mecz fazy pucharowej mistrzostw świata, po serii rzutów karnych, zapewnił sobie historyczny awans do 1/8 finału mundialu!
Fot. PAP/EPA Egipcjanie szaleją z radości.
Egipscy kibice odetchnęli z ulgą, ponieważ w wyjściowej jedenastce pojawiła się ich gwiazda, Mohamed Salah, którego występ z powodu urazu uda był zagrożony. Bohaterem otwarcia został jednak nie napastnik Liverpoolu, a Emam Ashour, który głową po pokonał Patricka Beacha. Od tego momentu mecz siadł totalnie. Faraoni byli ukontentowani prowadzeniem, a szybko trafieni Socceroos do końca pierwszej połowy nie otrząsnąsnęli się z gongu. Jedyną prawdziwą okazję na zdobycie bramki mieli na starcie, gdy po uderzeniu z dystansu Christiana Volpaco piłka wylądowała na poprzeczce.
Niefart po niefarcie
Minutę po rozpoczęciu drugiej połowy mogło być już praktycznie po meczu, ale Omar Marmoush zmarnował stu procentową okazję. Jakby niefartu było mało, to niewiele później Mohamed Hany po wrzutce O'Neilla z rzutu wolnego wpakował piłkę do własnej bramki i mecz zaczynał się od nowa! Niestety, podobnie jak w pierwszych 45 minutach tempo siadło, nikt nie chciał się odkryć, dopiero w końcówce wróciły emocje. W czwartej minucie doliczonego czasu gry fenomenalną interwencją jedną ręką po wrzutce Salaha i strzale Rabii popisał się Beach, więc do wyłonienia zwycięzcy konieczna była dogrywka. Jej pierwsza część była bezbarwna. W drugiej również żaden z zespołów odważniej nie zaryzykował, choć Salah dwoił się i troił, więc sędzia zakończył to najsłabsze spotkanie 1/16 finałów mundialu zapraszając wycieńczonych do rzutów karnych.
Dwie zmiany na wojnę nerwów
Wcześniej na pokerową zagrywkę zdecydował się szkoleniowiec Australijczyków zmieniając tuż przed końcem dogrywki dwóch zawodników w tym bramkarza (!) właśnie pod kątem jedenastek. Tymczasem już w pierwszej serii pomylił się Harry Souttar posyłając piłkę wysoko nad poprzeczkę. W czwartej serii w poprzeczkę trafił Lucas Herrington, a że strzelający po nim Hossam Abdelmaguid nie pomylił się, więc to Faraoni dalej będą grali w turnieju!
Zbigniew Cieńciała
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Australia – Egipt 1:1 (0:1, 1:1, 1:1) k. 2:4
0:1 – Ashour, 13 min (główką, asysta Hafez), 1:1 – Hany, 55 min (samobójcza)
AUSTRALIA: Beach (119. Ryan) – Circati, H. Souttar, Herrington – Bos (46. Trewin), O'Neill, Irvine, Behich – Volpato (74. Hrustić), Metcalfe – Irankunda (74. Toure). Trener: Tony POPOVIĆ.
EGIPT: Shobeir – Hany, Rabia, Ibrahim, Hafez (80. Trezeguet) – Fathy (67. Abdelmaguid), Attia (121. Saber) – Ashour, Salah, Zico (67. Haisem Hassan) – Marmoush (106, Abdelkarim). Trener: Hossam HASSAN.
Sędziował: Gustavo Tejera (Urugwaj). Żółte kartki: Haisem Hassan (105. faul), Ibrahim (120.).
Widzów: 70 244. Piłkarz meczu – Patrick BEACH.