Grupa J: Gdyby nie kornery...
Wyższe umiejętności Pustynnych Wojowników zatriumfowały. Jordańscy debiutanci żegnają się z marzeniami o awansie do fazy pucharowej.
Fot. PAP/EPA Nadir Benbouali doprowadza do remisu.
Obie drużyny pojawiły się na San Francisco Bay Area Stadium z zadaniem poprawienia sytuacji w grupie J po inauguracyjnych porażkach z Austrią (Jordania) i Argentyną. Presja przed wtorkowym meczem była więc ogromna. Dla debiutującej na światowej scenie Azjatów i Algierii biorącej udział w mistrzostwach świata po raz piąty, ale wracającej do tego towarzystwa po 12 latach, porażka mogła oznaczać prawdopodobieństwo wczesnego pożegnania się z turniejem.
Od początku spotkanie kontrolowali piłkarze z Afryki. Mieli dwie znakomite sytuacje, ale pierwsze groźniejsze pojawienie się pod bramką ich rywali przyniosło im ogromną radość. Nizar Alrashdan pięknie uderzył piłkę zewnętrzną stroną stopy i Luca Zidane musiał wyciągać piłkę z siatki. Drugi gol na mundialu Nizara dał Rycerskim nadzieje na historyczne zwycięstwo na mundialu i prolongatę marzeń. Po 45 minutach zanosiło się na dużą niespodziankę i spore emocje w drugiej połowie, gdyż faworyzowani Pustynni Wojownicy musieli gonić wynik.
W przerwie Vladimir Petković dokonał dwóch zmian i jego podopieczni natychmiast ruszyli do odrabiania strat. W ich atakach było jednak mało konkretów, za to Jordańczycy dobrze i spokojnie się bronili. Do 69 minuty. Wówczas zmiennik Nadir Benbouali wysoko wyszedł w górę po rzucie rożnym Riyada Mahreza i główką wyrównał stan meczu. Tym samym Algierczycy zostali 44 krajem, który strzelił bramkę na rozgrywanych XXIII mistrzostwach świata . Historia ze stałym fragmentem gry powtórzyła się w 82 minucie. Tym razem dośrodkował Hadj Moussa, a Amine Gouirri z bliska wpakował piłkę do siatki. Słabnący Jordańczycy już nie byli się w stanie odwrócić losów meczu.
Zbigniew Cieńciała