eprasa.pl

Jagiellonia cierpiała, ale dowiozła prowadzenie

Duma Podlasia po dobrym spotkaniu pokonała waleczny Śląsk.

Fot. Michał Kosc/Pressfocus.pl Ciekawy mecz, ale punkty księguje Jaga


Wszystko co wydarzyło się na Chorten Arenie przez blisko 20 minut przyćmił gol dla gospodarzy. To była fantastyczna akcja – Sergio Lozano wypatrzył Kajetana Szmyta, a ten ruszył z własnej połowy, zostawił za sobą obrońców rywali i będąc na 11 metrze „dzióbnął” lekko piłkę nad wychodzącym Karolem Niemczyckim.

Moment po zachwycającej, zabójczej kontrze Żółto-czerwoni mogli podwyższyć prowadzenie, lecz „idącemu” wślizgiem Prelcowi zabrakło dosłownie centymetrów do podwyższenia prowadzenia. W tej części bardzo dobrego spotkania godne odnotowania były jeszcze próba Andersa Klyngego, po której piłka odbiła się od wewnętrznej strony poprzeczki oraz kolejny gol „palce lizać” Ousmana Sowa, który pięknym, technicznym uderzeniem, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka, wpakował piłkę do siatki.

Druga połowa długo była spokojniejsza, wręcz nudnawa, toczyła się pod pełną kontrolą gospodarzy. Do momentu, gdy Guilherme Montoia nieodpowiedzialnie staranował w polu karnym Jehora Macenkę, a pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Piotr Samiec-Talar. Kilka minut późniejniezwykły pech dopadł strzelca gola, gdyż po faulu Montoi lider Śląska i jeden z najlepszych zawodników w lidze upadł tak nieszczęśliwie, że najprawdopodobniej złamał nadgarstek.

Zbigniew Cieńciała

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 2:1 (2:1)

1:0 – Szmyt, 19 min (asysta Lozano), 2:0 – Sow, 43 min (asysta Romanczuk), 2:1 - Samiec-Talar, 81 min