Porażka, która boli...
Jagiellonia wygrywając 2:0 z Rakowem wykonała krok milowy w kierunku wicemistrzostwa i gry o Ligę Mistrzów. Pod Jasną Górą zapanowała gorycz po przegranej.
Jagiellonia wygrywając w Częstochowie jest blisko wicemistrzostwa i eliminacji Ligi Mistrzów/Fot. Weronika Morciszek
Spotkanie w Częstochowie z wysokości trybun w towarzystwie działaczy Rakowa oglądał selekcjoner Jan Urban, co jedni i drudzy od pierwszych minut wzięli sobie do serca grając na bardzo wysokim poziomie, dzięki czemu kibice pod Jasną Górą oglądali dobre, żywe spotkanie. Obie drużyny dochodziły do sytuacji, chciały grać ofensywnie, ale jedyną bramkę w pierwszych 45 minutach zdobyli goście. W 34 minucie Yuki Kobayaszi zdobył swojego pierwszego gola w ekstraklasie po tym jak niezwykle precyzyjnie na głowę dośrodkował mu z rzutu rożnego Sergio Lozano.
Zmarnowane szanse
Druga połowa? Jeszcze lepsza od pierwszej! Częstochowianie po zmianie stron dosłownie rzucili się na rywala. Doskonałe okazje mieli Patryk Makuch, Jonatan Brunes, Stratos Svarnas, Oskar Repka, ale w żadnej sytuacji piłka nie potrafiła znaleźć drogi do bramki, co jest najlepszym podsumowaniem całego sezonu w wykonaniu Rakowa. Brak skuteczności, a w środę także celności (25 strzałów, z czego zaledwie trzy celne!) jest największą zmorą wciąż jeszcze aktualnych wicemistrzów Polski. Jagiellonia wyczekała swój moment i w 82 minucie wyprowadziła decydujący cios za sprawą Kajetana Szmyta, który najpierw wypracował sobie pozycję, a potem z zimną krwią z bliska pokonał Kacpra Trelowskiego. Porażka dwiema bramkami zamiast jedną może mieć katastrofalne konsekwencje dla Rakowa, który jesienią wygrał w Białymstoku 2:1. Na koniec może się okazać, że Białostoczanie wyprzedzą ekipę spod Jasnej Góry lepszym bilansem bezpośrednich spotkań… Jagiellonia umocniła się na pozycji wicelidera i zachowała szanse na tytuł. Raków pozostał na czwartym miejscu.
Mariusz Rajek
OCENA MECZU*****
◼ Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1)
0:1 - Kobayaszi, 34 min. (głową, asysta Lozano), 0:2 – Szmyt, 82 min. (asysta Nahuel)
RAKÓW: Trelowski 5 – Tudor 5, Racovitan 4, Svarnas 5 – Ameyaw 4 (67. Ivi Lopez 4), Repka 4, Bulat 4 (79. Koczergin niesklas.), Amorim 3 – Diaby-Fadiga niesklas. (10. Pieńko 4), Makuch 5 (67. Rocha 4) – Brunes 4. Trener Dawid KROCZEK. Rezerwowi: Zych, Żołneczko, Arsenić, Mosór, Dawidowicz, Ilenić, Mircetić, Koczergin, Silva.
JAGIELLONIA: Abramowicz 7 – Wojtuszek 6, Vital (56. Konstantopoulos 6), Kobayaszi 8, Montoia 6 – Romanczuk 6, Lozano 7 (56. Mazurek 6) – Pozo 6 (79. Kozłowski niesklas.), Imaz 6 (79. Nahuel niesklas.), Szmyt 8 (89. Wdowik niesklas.) – Pululu 6. Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Damasiewicz, Bazdar, Flach, Drachal. Pankiewicz, Rallis.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock) – 7. Asystenci Tomasz Listkiewicz (Warszawa) i Adam Kupsik (Poznań). Czas gry 98 min (48+50). Widzów 5500. Żółte kartki: Repka (5, faul) - Wojtuszek (31, faul), Vital (52, faul), Konstantopoulos (65, faul), Romanczuk (74, faul).