eprasa.pl

To nie jest sport

Kolejne gromy sypią się na piłkarskiego mistrza świata z 2014 roku Lukasa Podolskiego.

Lukas Podolski (nr 10) i Michael Ameyaw (z prawej). Za chwilę zaiskrzy... Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

KONTROWERSJA KOLEJKI

W tym sezonie „Poldi” gra mało. W meczu z Rakowem ledwie drugi raz wiosną pojawił się na murawie. Wcześniej wszedł na boisko w 79 minucie meczu z Pogonią.

Złe zachowanie

W starciu z wicemistrzem Polski w niedzielę wszedł na murawę w doliczonym czasie. To była zmiana taktyczna, zmienił harującego z przodu Sondre Lisetha. Nie minęły trzy minuty, a sędzia Paweł Raczkowki pokazał doświadczonemu zawodnikowi czerwoną kartkę!

O co poszło? O zamieszanie przy linii bocznej po starciu z Michaelem Ameyawem. Piłkarz Częstochowian trafił barkiem w twarz 40-letniego Lukasa Podolskiego, a ten odwinął pięścią i trafił skrzydłowego rywala w brzuch. W tej sytuacji kara mogła być tylko jedna: czerwona kartka i szybsze zejście do szatni.    

Po tym wszystkim na doświadczonego zawodnika, który już wkrótce ma zostać nowym właścicielem Górnika, zewsząd sypią się gromy. Po części jest tak, bo sam zapracował na polskich boiskach na taką reputację, o czym w tekście poniżej.

- Jak ocenić sytuację? Brak dyscypliny. Wiadomo, bardzo ważny mecz i musimy uważać. Rozmawialiśmy z Erikiem Janżą, który wcześniej zbierał sporo upomnień, a teraz jest inaczej, trzyma dyscyplinę i o to chodzi – mówi nam pytany o ocenę sytuacji Michal Gasparik, szkoleniowiec Górnika.

- Nie będę się do tego odnosił, to sprawa do sędziów, może jeszcze do innych piłkarskich instancji. Na pewno nie popieram takiego zachowania, skupiam się na swojej grze. Co mogę powiedzieć, to, że to nie jest sport – stwierdził z kolei krótko Oskar Repka, pomocnik zespołu z Częstochowy.     

Tylko trzy czerwone

Nie broniąc samego zawodnika, trzeba jednak podkreślić, że w trakcie swojej bogatej futbolowej kariery, nie należał do brutali. Mówimy o wybitnym piłkarzu, którego pamiętamy z efektownych bramek, także na boiskach ekstraklasy czy niesamowitych akcji. To raczej on był faulowany i zatrzymywany nieprzepisowo. Ile zobaczył czerwonych kartoników w przeciągu grubo ponad 20 lat zawodowego grania? Ledwie pięć, a trzy bezpośrednio! Jedną w barwach 1.FC Koeln – w 181 grach, jedną w japońskim Vissel Kobe (60 meczów), no i teraz w Górniku, gdzie pokazał się w już 130 występach. Za dwie żółte karki raz opuścił boisko w barwach kolońskich Koziołków, a raz tureckiego Antalyasporu. To niewiele. Robienie z „Poldiego” jakiegoś rzeźnika jest dużą przesadą. Jasne, trzeba zganić za karygodne zachowanie, jak miało to miejsce w niedzielę, ale nie można odsądzać od czci i wiary, jak robią to niektóre media - szczególnie te, które mają swoją siedzibę poza Górnym Śląskiem.  

W ekstraklasie, począwszy od lata 2021, kiedy pojawił się w Polsce, zdobył w niej prawie tyle samo bramek, co zobaczył kartek. W 121 ligowych grach ma strzelonych 23 gole i jednocześnie 24 żółte kartki + teraz jedna czerwona. Obecny sezon już prawie 41-latek ma dużo słabszy, bo wcześniej w lidze trafiał w miarę regularnie.

(zich)   

_________________________________ 

Wybryki „Poldiego”

Jak się to mówi czy godo po ślonsku, Lukas Podolski nawrożył w co najmniej kilku ligowych grach. Nawrożył poważnie! Tutaj niektóre z tych przypadków.

◼ Nawalanka z Exposito

Październik 2022, Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze (4:1). Wszystko zostało pokazane w programie Canal + „Piłkarze na podsłuchu”. Mikrofony zarejestrowały taką „konwersację” pomiędzy snajperem Wrocławian Erikiem Exposito, a Lukasem Podolskim…

Exposito (do sędziego): – Nie widziałeś, że mnie kopnął?
Podolski: – Co?
Exposito: – Czekaj i zamknij się! Zamknij się!
Podolski: – Czemu płaczesz? Jesteś grajkiem za 10 tys. euro.
Exposito: – Teraz jesteś w tym samym miejscu co ja. Zamknij się!
Podolski: – Kupię twoją rodzinę!
Exposito: – No to dawaj! Kupuj! Pizdo!   

Gromy posypały się przede wszystkim na Podolskiego. W tamtym meczu zobaczył żółtą kartkę.

◼ Faul w Spodku

Styczeń 2025, Spodek Super Cup w Katowicach. Dopuszcza się brutalnego faulu na Jakubie Siedleckim z Wisłoki Dębica podczas towarzyskiego turnieju. Zaatakował rywala łokciem, za co otrzymał żółtą kartkę. Po wszystkim przeprosił za swoje zachowanie

◼ Pchnięcie Tapsoby

Luty 2025, Górnik Zabrze – Radomiak (3:2). W 77 minucie emocjonującego spotkania piłka powędrowała w pole karne i tam pchnął Abdoula Tapsobę, po czym ruszył jeszcze do niego z pretensjami. Sędzia Jarosław Przybył nie dał jedenastki, ani kartki. Nie zareagował też VAR, który obsługiwał duet Bartosz Frankowski - Damian Kos. Do incydentu doszło chwilę po golu Podolskiego na 3:2, gdy miał już na koncie żółtą kartkę. - Podolski zachowuje się trochę surrealistycznie, bo nie wiem jak to nazwać inaczej. Kolejny raz mamy do czynienia z tym zawodnikiem. Kolejny raz jest traktowany inaczej - stwierdził wtedy ekspert Canal + Adam Lyczmański.

◼ Łokciem w juniora

Październik 2025, Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok (2:1). Na boisku pojawia się w 86 minucie, zmieniając Sondre Lisetha, jak teraz w niedzielę. Zaraz potem bezpardonowo łokciem atakuje Oskara Pietuszewskiego. Wszystko – jak teraz – w 93 minucie… - To brutalny faul, gwałtowne agresywne zachowanie, z premedytacją atak łokciem w młodego piłkarza, przez zawodnika bardzo doświadczonego, czyli Podolskiego. Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Powinno zakończyć się czerwoną kartką, a nie było nawet żółtej. To materiał dla Komisji Ligi - komentował Adam Lyczmański. Jagiellonia po meczu wystosowała nawet pismo do Kolegium Sędziów PZPN.

(zich)