Trwa PGA Championship
W drugim tegorocznym turnieju wielkoszlemowym po pierwszej rundzie mamy aż siedmiu liderów. Wśród nich jest też Scottie Scheffler, obrońca tytułu i numer jeden światowego golfa.
Obrońca tytułu Scottie Scheffler. EPA/STEVEN M. FALK Dostawca: PAP/EPA.
Czwartek w Aronimink Golf Club pod Filadelfią przyniósł niezwykle zaciętą rywalizację, trudne warunki wietrzne i dynamiczne zwroty akcji. Po pierwszej rundzie na szczycie tabeli obserwujemy prawdziwy tłum zawodników, którzy uzyskali wynik 3 uderzeń poniżej para. Kolejnych siedmiu zawodników zanotowało wynik 68 - o jedno uderzenie gorszy, a w sumie aż 33 graczy ma stratę zaledwie dwóch strzałów.
Obrońca tytułu i numer 1 na świecie, Scottie Scheffler, zanotował pierwsze w karierze współprowadzenie po pierwszej rundzie turnieju wielkoszlemowego. Popisał się znakomitą skutecznością, trafił 13 z 14 fairwayów, zanotował 5 birdie, trafiając kilka imponujących, długich puttów. Seria czterech birdie między szóstym a jedenastym dołkiem wysunęła go na czoło stawki.
„To zdecydowanie najlepszy start, jaki zaliczyłem w tym roku, może poza turniejem American Express. Patrząc wstecz na weekendy podczas Masters, Hilton Head czy Cadillac Championship, zajęcie drugiego miejsca nie było takie złe, biorąc pod uwagę pozycje, z której startowałem w sobotę i niedzielę” - komentował na konferencji prasowej początek rywalizacji Scottie. „Jednak bez dwóch zdań miło jest zacząć turniej z o wiele lepszego pułapu. Dobrze jest dobrze zacząć. Wszyscy tego próbujemy. To trudne, ale to był odpowiedni moment, aby mocniej wcisnąć pedał gazu i zagrać kilka uderzeń w sposób bardziej agresywny niż zazwyczaj.”
67 uderzeń zanotowali jeszcze: Australijczyk Min Woo Lee, potwornie daleko uderzający Aldrich Potgieter z RPA, Japończyk Ryo Hisatsune, Niemiec Stephan Jäger i Amerykanin Alex Smalley, który dołączył do liderów rzutem na taśmę pod koniec dnia. 41-letni weteran Martin Kaymer – największa sensacja dnia, mistrz PGA Championship z 2010 roku, obecnie zajmujący 1160. miejsce w rankingu światowym, kapitan drużyny Cleeks w LIV, w której występuje też Adrian Meronk, przez moment prowadził nawet samodzielnie, zanim bogey na 16.dołku zepchnął go z tej pozycji.
Rory McIlroy, świeżo upieczony mistrz Masters nie miał najlepszego dnia. Zmagając się z bolesnym pęcherzem na palcu stopy i zerwanym paznokciem, zakończył rundę katastrofalną serią czterech bogeyów z rzędu, spadając na odległe 121. miejsce z wynikiem +4.
Rory rozpoczął swoją konferencję prasową od niezbyt cenzuralnego słowa w odpowiedzi na pytanie moderatora. Potem powiedział m.in.: „Po prostu nie uderzam driverem wystarczająco dobrze. Przez większość tego roku to jest mój główny problem” - opisywał swoją walkę z driverem. „Najpierw uderzam za bardzo w prawo, a potem na siłę próbuję to skorygować przy kolejnym dołku. Przesadzam z tą korektą i w efekcie posyłam piłkę daleko w lewą stronę. Na takim polu jak Aronimink to natychmiastowa kara.”
Tuż za liderami, z wynikiem -2, czwartek ukończyli m.in. Xander Schauffele oraz Shane Lowry, który popisał się widowiskowym eaglem na dziewiątym dołku. Bardzo solidna rundą -1 popisal się Jordan Spieth, jedyny zawodnik w stawce, który w tym tygodniu może skompletować karierowego Wielkiego Szlema!
Michael Block, ulubieniec kibiców grający jako trener golfa, rozegrał świetną rundę 70.
W piątek drugi dzień rywalizacji, którą możemy oglądać na antenie Polsatu Sport Extra 3. Komentują najpierw Jacek Person z Andrzejem Personem, którego później zastąpi Mateusz Kniaginin.
Kasia Nieciak