W Dubaju bez zmian
Patrick Reed zadomowił się na prowadzeniu Hero Dubai Desert Classic. Adrian Meronk nie kontratakował w sobotę. Viktor Hovland znikąd wskoczył na podium.
Adrian Meronk na spektakularnym polu Majlis w Emirates Golf Club. Fot. Sebastian Włodarczyk
Dawno, dawno temu wołano na niego „Kapitan Ameryka”. Przydomek ten Patrick Reed zyskał przede wszystkim za swoje pełne pasji i często naprawdę spektakularne występy podczas Ryder Cup i Presidents Cup. Szczególnie pamiętny okazał się zwłaszcza jego występ podczas Ryder Cup w 2016 roku w Hazeltine. W niedzielę Reed stoczył tam absolutnie epicki pojedynek z Rorym McIlroyem, który stał się jednym z symboli tamtego zwycięstwa drużyny amerykańskiej.
Już od pierwszych chwil atmosfera była niezwykle naładowana. Obaj zawodnicy grali fenomenalnie, wymieniając się ciosami i wymownymi gestami rozpalając publiczność do czerwoności. Na ósemce Hazeltine National Golf Club McIlroy trafił gigantycznego putta na birdie, sugerując publiczności, że wcale jej nie słyszy. W odpowiedzi Reed trafił również na birdie, machając palcem w stronę „Rorsa”, co wywołało ekstazę amerykańskich kibiców. Po chwili obaj rywale roześmiali się, przybili żółwika i ruszyli na kolejny dołek. Tamtą niesamowitą batalię rozpoczynającą niedzielne pojedynki wygrał Reed, pokonując McIlroya jednym dołkiem i dając sygnał ekipie amerykańskiej do zmasowanego ataku i zwycięstwa aż 17-11 nad Europą.
Mimo że Reed jest postacią dość kontrowersyjną, zwłaszcza po kilku słynnych historiach związanych z regułami golfa i późniejszym przejściem do LIV, a jego relacje z innymi graczami bywają napięte, w kontekście rozgrywek drużynowych w swoich najlepszych latach powszechnie uznawany był za jednego z najbardziej skutecznych graczy USA.
Po sobotniej rundzie 67 Hero Dubai Desert Classic Reed jeszcze powiększył prowadzenie z piątku. Z wynikiem – 14 jego przewaga nad resztą stawki wynosi poręczne cztery uderzenia. "Zawsze jesteś podekscytowany, pojawiając się w niedzielę z prowadzeniem. To jest coś, dla czego wszyscy żyjemy jako gracze, jako rywale, aby mieć szansę wygrać w niedzielę". Zaznaczył, że zwycięstwo nie będzie proste. "Wiem, że to nie będzie łatwe, nigdy nie jest, i nie ma znaczenia, jak dużą masz przewagę. Nie mogę się doczekać niedzieli i mam nadzieję, że wyjdę tam, będę kontynuował to, co robię, będę dobrze puttował, trafiał fairwaye i greeny". Odniósł się też do ostatnio gorącego tematu kar finansowych dla graczy LIV Golf na rzecz DP World Tour. Powiedział, że jego celem na ten turniej było wygranie wystarczającej ilości pieniędzy, aby spłacić kary nałożone na niego za grę w saudyjskiej lidze. Drugie miejsce zajmuje inny zawodnik LIV, Hiszpan David Puig, który w sobotę popisał się rundą 66, awansując dzięki niej o 9 miejsc.
Obudził się inny gigant Ryder Cup, Norweg Viktor Hovland, który rozgrywając rundę dnia 65, niespodziewanie wskoczył na podium z miejsca dwudziestego. Pozycją tą dzieli się z Anglikiem Andym Sullivanem, który jeszcze w piątek był drugi. Hovland, czternasty zawodnik rankingu światowego, który obecnie przechodzi dość bolesne zmiany techniczne, mimo niesamowitej rundy narzekał, że czuł się niekomfortowo stojąc na tee. „Wiem, że rozegrałem dziś wspaniałą rundę golfa” – powiedział „Hovi”. „Z pewnością nie mam żadnych zastrzeżeń do 65 uderzeń bez bogeyów. To miejsce to nie żart. Wciąż jednak nie czuję, żebym mógł stanąć na tee i machnąć na oślep i luźno. Wszystko jest bardzo sztuczne i wyreżyserowane, a dziś akurat poszło prosto. Jeśli po zagraniu z tee jestem w dobrej pozycji, mogę naprawdę zrobić trochę szkód. Chciałbym jednak móc zrobić mocny zamach, mając pewność, że piłka poleci w miarę prosto”.
Prowadzący po pierwszym dniu Włoch Francesco Molinari plasuje się teraz na pozycji piątej, razem ze swoim rodakiem Andreą Pavanem.
Czterokrotny triumfator turniejów DP World Tour - Adrian Meronk jak na razie każdego dnia dokładał jedno uderzenie więcej na polu Majlis. Po rundach 72-73-74 z wynikiem + 3 Polak zabetonował się na miejscu 64. W niedzielę wystąpi razem z legendą holenderskiego golfa – Joostem Luitenem i miejmy nadziej, że tym razem jego wynik będzie mienić się na czerwono.
W turnieju PGA Tour - The American Express po trzech dniach prowadzi najmłodszy zwycięzca w historii turnieju The Players, Koreańczyk S.W. Kim. Drugim miejscem dzielą się: sensacyjny 18-latek Blades Brown i numer jeden światowego golfa - Scottie Scheffler! Niedzielna transmisja ze słynnego PGA West Stadium Course, z La Quinta w Kalifornii na antenie Eurosportu 2 i na platformie HBO Max.
Kasia Nieciak
Viktor Hovland nie czuje się komfortowo ze swoim zamachem. Fot. Facebook Hero Dubai Desert Classic
Patrick Reed przypomniał sobie jak dobrze potrafi grać w golfa. Fot. Facebook Hero Dubai Desert Classic